Jak zdobyłam bilety na koncert Bon Jovi i co RMF miało z tym wspólnego? :-)

by - 04 września

Czy jest tu ktoś kto nie wie kto to Bon Jovi? Nie zna ani jednej piosenki? 
.
.
.
.
Uffff, wiedziałam, że wszyscy znacie "Living on a Prayer" czy "It's my life" - czyli kultowe kawałki słynnej amerykańskiej grupy rockowej Bon Jovi. Ja miałam to szczęście, że udało mi się zdobyć bilety na ich koncert w Warszawie. Jak to się stało? Jak było? To będzie bardzo przyjemny wpis. I piszę go z ogromnymi wypiekami na twarzy :-) 


5 LICPA 2019, PIĄTEK, 07:00 RANO. 

Piątek rano, szaro za oknem. Siedzę i myślę że mamy już lipiec a ja jeszcze nie zrobiłam niczego szalonego w tym roku. (Nawet nie byłam jeszcze na dobrych wakacjach!) No dobra, poza obcięciem włosów (klik klik) Ale to było w styczniu i już nawet nie pamiętam. Adrenalina to jest to co kocham - zresztą wiecie. Pisałam o tym skacząc na bungee (link do wpisu) i skacząc ze spadochronem (link do wpisu)  Jedząc śniadanie usłyszałam w RMFie o konkursie na który można zgarnąć bilety. Do wyboru był koncert Bon Jovi lub Pink. Wybór był oczywiste chociaż obu artystów kocham bardzo :-) Ale Pink jeszcze pożyje, a z Bon Jovim to niewiadomo - ale jeszcze do tego wrócę :) 

ZADANIE KONKURSOWE 

Zadanie konkursowe brzmiało: Napisz co jesteś wstanie zrobić z miłości do Bon Jovi? Miałam 200 znaków. Niewiele myśląc, pierwsze co przyszło mi do głowy to... ZUMBA. Odpowiadając na pytanie konkursowe wpisałam: "Z miłości do Bon Jovi poprowadzę zajęcia w rytmie hitów Bon Joviego". Wyślij. Lubię takie konkursy gdzie nie muszę niczego publikować, wrzucać do sieci nim się dowiem czy wygrałam. Weekend minął, zdażyłam nawet zapomnieć o konkursie a tu dzwoni ten słynny numer dwanaście dwa miliony.  Od razu nie zatrybiłam, że to RMF FM ale słucham co jest grane. Bach, bach szybko ktoś się przedstawia, "spodobał nam się Twój pomysł", "czy nadal chcesz bilety", "nagraj nam filmik jak prowadzisz Zumbę a zgarniesz bilety".  Nie ogarniałam co się dzieje, ale pamiętam, że powiedziałam, że wchodzę w to. Napisałam sms'a do "moich Pań" i poprosiłam o liczniejszą obecność na poniedziałkowycj zajęciach. Miałam dosłownie kilka chwil po pracy aby wymyślić jakiś układ. Wybór piosenki był dowolny, więc wybrałam moją ulubioną "In these arms" i stworzyłam turbo proste kroki, dwie próby przed nagraniem i poszło. ;) Filmik się przyjał a ja zgarnęłam bilety na koncert RMF'owym busem. YEAAAAH. Aby zobaczyć moje zadanie konkursowej wystarczy kliknąć tutaj

KONCERT, 12 LIPCA 2019 

O wygranej dowiedziałam się we wtorek. Po południu miałam już zaakceptowany wniosek urlopowy:) O 09:00 stawiliśmy się na Kopcu Kościuszki gdzie czekał na nas wielki, żółty bus. 



Na parkingu czekały już inne zwycięskie osoby. Każdy z niecierpliwością czekał aż ruszymy w drogę. No dobra, ja najbardziej ;) Aby życzyć nam dobrej zabawy - na parkingu stawił się również Marek Piekarczyk. Po drodze czekała nas masa atrakcji: karaoke, hot dogi na Orlenie i kręcenie (żenującego) teledysku do utworu It's my life :-) Ale spoko, daliśmy radę! :) Czego się nie robi dla darmowych biletów?! :-) 

Ekipa z RMF'owego busa 


O 19 weszliśmy na arenę. To był mój pierwszy raz. Ludzie powoli się schodzili i zajmowali swoje miejsca. Płyta pod sceną zapełniała się momentalnie. Pogoda była idealna, dach stadiodnu otwarty. Czułam, że oszaleję ze szczęscia. 



Milion foteczek, kiepski support zespołu Switchfoot i zaczęło się. Pierwszy kawałek z nowej płyty "This house is not for sale" pomieszany z okrzykami i ogólną euforią. Już na koncercie supportu coś mi nagłośnienie nie pasowało (słyszałam, że jest kiepskie) ale pomyślałam, że chyba się dopiero rozkręcają...;) Kolejny utwór i nie wierzę w to co słyszę - sama zaśpiewałabym lepiej ;) Czy to wina nagłośnienia czy Bon Jovi po prostu nie dawał rady? Aronoł. Zastanawiałam się też jak to jest śpiewać aktualne kawałki ktorych nikt prawie nie znał i śpiewać te z 86-stego i patrzeć jak cała arena dosłownie rusza się od tego szaleństwa które one wyzwalają??? 

Najlepsze momenty to Bed of Roses, kiedy cała arena pociemniała i wszędzie unosiły się zapalniczki. aaaaa nie, wróć. Teraz świeci się smartfonami. No więc mimo wszystko wyglądało to obłędnie. Ogólnie jak dla mnie wszystkie oldschoolowe hity były zagrane rewelacyjnie. Świetna też była oprawa graficzna, naprawdę wielkie show. Punkt 23:00, po bisie, Bon Jovi schodzi ze sceny a my wymięci wracamy do busa. Emocje szybko opadają, bo zmęczenie daje się we znaki. Nie wiem jakim cudem ale zasypiam od razu. O 4:30 jesteśmy w Krakowie i szybka trasa do domu. 


CZY WARTO BYŁO? 

Ja jestem osobą która kocha muzykę i zrobię wszystko aby pójść na koncert. Nawet jeśli ileś tysięcy osób (zakładam, że RMF nie narzeka na swoje zasięgi :D) oglądało mój lekko żenujący występ. Żenujący tylko i wyłącznie dlatego, że ciężko było w tak krótkim czasie wymyślić coś WOW i do takiej muzyki, po prostu. Ale zrobiłabym to ponownie. Choć na arenę w Warszawie raczej nie prędko się wybiorę bo.. to nagłośnienie naprawdę psuło efekt końcowy. 

A Wy byliście na jakimś fajnym koncercie albo fajny koncert jest przed Wami? Dajcie znać.

Ściskam,
Natalia 

Poniżej fotorelacja z kręcenia "teledysku" - zdjęcia wyszły super hehe :D 



You May Also Like

0 komentarze