Udało mi się obciąć włosy - nareszcie!

by - 20 sierpnia

Tak jak pisałam w pierwszym wpisie po krótkiej przerwie, stało się coś co od dawna było na mojej liście "rzeczy do zrobienia" . I już teraz mogę śmiało powiedzieć - NIE ŻAŁUJĘ!


CAŁE ŻYCIE DŁUGIE WŁOSY


Długie włosy miałam od zawsze. Pamiętam, że raz obcięłam je zaraz po komunii, a potem mając chyba 20 lat, trochę zaszalałam i obcięłam włosy + zrobiłam sobie grzywkę. Nie wyglądało to wtedy dobrze:) Może dlatego aż tak paraliżował mnie strach przed zmianami? Nie wiem.


"NO CHYBA NIE ZAMIERZASZ ICH OBCIĄĆ?!"


W podjęciu tej decyzji, totalnie nie pomagały mi bliskie osoby oraz frzyjerzy którzy na każdym kroku podkreślali piękno moich włosów. Zawsze, ale to zawsze każda koleżanka chciała mieć moje włosy (ja chciałam ich szczupłe sylwetki zazwyczaj ;P) Każdy fryzjer zawsze mówił "matko ile włosów! A to naturalny kolor, takie piękne, w życiu ich nie ścinaj". No i ja podsycana tymi komplementami, zawsze uważałam moje włosy za swój największy atut (jeśli chodzi o wygląd). Od tych miłych słów wizję zmiany fryzury przesuwałam w czasie. 

TEN DZIEŃ


I tak mijały lata - a dokładnie 10 lat - kiedy to rok w rok powtarzałam sobie, że "w tym roku na pewno je zetnę".  Siadając w styczniu 2019 na fotelu fryzjerskim, serce waliło mi strasznie. Bałam się wszystkiego: że źle mnie obetnie, że będę źle wyglądać, że będą się źle układać, że będę musiała o nie bardziej dbać i robić coś więcej niż tylko je umyć ;-) Siedząc u Andżeliki na fotelu, zapytała "tniemy?" Z walącym sercem odpowiedziałam: TAK. I słysząc ten specyficzny dźwięk nożyczek miałam całe życie przed oczami ( hehe ) a potem zobaczyłam swoje włosy splecione w długi warkocz obok mojej twarzy. I stało się! Potem tylko lekkie docinki i gotowe. Nowa ja w godzinę! Ale efekt był WOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOW. Takich krótkich włosów to ja nigdy w życiu nie miałam.

Gotowi?


ZMIANY SĄ POTRZEBNE


Nowa fryzura była dla mnie takim przypomnieniem, że nie warto stać w miejscu, tkwić w czymś co jest bezpieczne. Oczywiście wszystko zależy od sytuacji, ale jeśli mamy możliwości to może warto coś zmienić? Na przykładzie włosów okazało się, że mimo strachu to:
  • wyglądam o wiele lepiej! 
  • włosy układają się fantastycznie
  • suszenie to 10 minut + 3 minuty prostowania (nie zawsze)
To nad czym najbardziej się zastanawiałam tuż po, kiedy emocje opadły, to dlaczego zdecydowałam się tak późno na zmiany? Dlaczego opinia innych powodowała we mnie ogromny strach? Dlaczego boimy się wyjść z tzw. "strefy komfortu"? Ta mała-wielka zmiana spowodowała, że przypomniałam sobie, że czas leci musimy działać. Najlepiej od razu :-) Czy to w kwestii zmiany długości włosów, czy zmiany zamieszkania lub pracy. Każda zmiana otwiera nowe drzwi - warto spróbować! (Natalia Coehlo hehe) 



I co sądzicie o mojej zmianie? 
Ściskam, Natalia :-) 

You May Also Like

2 komentarze

  1. Hmmm pomyśl co by było gdybyś się na łyso opitoliła. 0 minut suszenia i zero minut układania:-P a tak na serio to nie mi oceniać czy lepiej czy gorzej. Ty się masz dobrze czuć a łobie fryzury były fajne. Przyzwyczaiłem się do długich i w sumie to chyba wszyscy tak się przyzwyczaili. Dlatego takie zdziwienie. Ciekawi mnie w sumie jedna rzecz 8-) piszesz, że nie patrzysz na zdanie innych a ostatnie zdanie brzmi co sądzicie o mojej zmianie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha Mariuszu bo już i tak po fakcie to jestem ciekawa :D ale w sumie, może to się gryźć ze sobą. Nie chcę się zarzekać że już nigdy więcej długich włosów ale ..... no uwielbiam te krótkie <3 :D

      Usuń