Drugie urodziny bloga! Po roku przerwy, wracam!

by - 14 sierpnia

Cześć i czołem,
W drugie urodziny bloga wracam do Was. Czy uda mi się wrócić do regularnego pisania? Dlaczego przestałam? Co zamierzam? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie w dzisiejszym wpisie.


DLACZEGO WSZYSTKO SIĘ SKOŃCZYŁO? 

Złożyło się na to kilka czynników. Najważniejszy z nich to odejście mojego najcudowniejszego psa. Kto mnie zna ten wie jak ważny dla mnie był, kto mnie zna tylko z 'internetów' odsyłam do tego wpisu Pies najlepszy przyjaciel człowieka w którym być może zrozumiecie dlaczego tak trudno było mi się z tym pogodzić. W tamtej chwili chciałam coś tutaj napisać, ale jedyne na co się zdobyłam to na krótki wpis na moim Fejsbukowym profilu. Strata Bandziusia dosłownie wypompowała ze mnie całą energię i radość życia. Potrzebowałam czasu.


JAK WYSZŁAM Z DOŁKA? 

Do żywych wróciłam dość szybko, jak niektórzy twierdzą. Na tę sytuację wpłynęło również kilka czynników. Najważniejszym z nich był powrót na Zumbę. To, że musiałam wywiązać się ze swoich zobowiązań (zrobiłam krótką, 2-tygodniową przerwę ale kiedyś trzeba było wrócić) Kto raz był na Zumbie ten wie, że instruktorka nie może być zmuloną osobą, bez życia i uśmiechu na twarzy. Musiałam się spiąć i jakoś to przeżyć. I udało się - Zumba wyciągnęła mnie z największego dołka. Głośna muzyka i energia obecnych na sali zrobiły naprawdę swoje. Poza tym było jeszcze kilka osób które bardzo mnie wtedy wspierały, ale te osoby o tym wiedzą - nie ma potrzeby wymieniać z imienia. 

A potem powoli, powoli nastąpił szereg różnych zawirowań za którymi nie nadążałam. Wypełniały one każdy mój dzień. I tak dzień za dniem, dzień za dniem, jak to mawiała jedna dobra dusza "jedna rzecz naraz" i do przodu.

CO ROBIŁAM PRZEZ OSTATNI ROK?

W sumie to co zawsze. Praca, Zumba, praca, Zumba - szukałam siebie. Poznałam grono nowych, wspaniałych osób, skończyłam 30 lat, schudłam kilka kilogramów, obcięłam włosy (zrobię o tym wpis!!!) i zaczęłam nowe życie. Przebiegłam półmaraton Warszawski, zdobyłam Rysy i pojechałam na koncert Bon Joviego. Przeczytałam wiele dobrych książek. Staram się tak wypełniać każdy dzień aby nie odczuwać braku Bandziusia, aby się z tym nareszcie w pełni pogodzić.

CO DALEJ ?

Jest naprawdę dobrze i czuję, że mogę znów blogować, znów odświeżyć moje "udamisię" i dzielić się z Wami dobrą energią i pozytywnym podejściem do życia. Być może kogoś do czegoś zainspiruję, albo zostanie to dla mnie po prostu super pamiątka. Planów na życie mam od groma więc nie pozostaje mi nic innego jak ponownie się z wami przywitać i działać.

To kto za mną tęsknił?
Ściskam, Natalia

You May Also Like

3 komentarze