Wzywanie przed 30stką

by - 25 lipca

Ach ta cholerna trójka! Dokładnie za 3 miesiące pożegnam się z dwójką z przodu i dołączę do grona "ryczących trzydziestek" - a przynajmniej tak piszą w "Pani Domu" i "Cosmopolitanie". Huehuehue, żartowałam :-) Dzisiaj odniosę się do mojego urodzinowego wpisu sprzed roku i powiem Wam co planuję, przez ten magiczny czas:) 



W ostatnim urodzinowym wpisie hej za rok trzydziestka napisałam sobie plan działania do wykonania przed 30stką. Rozpisałam sobie wszystko "co zamierzam" i co chciałabym osiągnąć. Myślę, że te TRZY miesiące które mi zostały "do końca" (hahaha) są idealne aby dzisiaj zrobić małe podsumowanie i sprawdzić czy osiągnę swoje cele. 

BĘDZIE TEN KALORYFER CZY NIE?

Ha! Ten rok był burzliwy jeśli chodzi o moje odchudzanie. Kto na bieżąco śledzi moje #odchudzienniki (cała seria wpisów TUTAJ) ten wie, że bywało różnie: raz lepiej, raz gorzej ale nigdy się nie poddałam w tej walce:-) Niemniej jednak muszę przyznać, że taka pisana, dogłębna analiza tego mojego życia na diecie pokazała mi pewne zależności: 

  1. Za każdym razem jak zbierałam oklaski za swój wygląd, to jakimś cudem niby przypadkiem zabierałam się za pewne odstępstwa. I to z czystym sumieniem! A tutaj deserek, a tutaj niby sama coś upiekłam wsypując nieśmiało szklankę cukru do ciasta. 
  2. Kiedy miałam gorszy dzień wcale nie wychodziłam potańczyć czy biegać tak jak to namawiali wszyscy - w tym ja:-) 
  3. Usprawiedliwiałam swoje lenistwo - no przecież każdy może mieć gorszy dzień? Może i może, ale to właśnie chyba chodzi o to aby to zmienić, bo to lenistwo jest tylko w naszej głowie. Poza tym potrafię ocenić kiedy mózg jest leniwy a kiedy faktycznie nie siedziałam na tyłku od paru tygodni. Zawsze znajdowałam wytłumaczenie. 
Tym bardziej byłam coraz bardziej zła na siebie bo przecież.... Wy dodawaliście mi skrzydeł  tworząc jako taką moją własną publikę. Chciało mi się bardziej, a ostatnio to w sumie nic mi się nie chciało. Wpadłam w marazm.  


Tak więc przyznaję, że odpuściłam. Ale chcę to zmienić. A zostały te magiczne 3 miesiące, do magicznej liczby. Co to jest patrząc na to, że jesteśmy już za połową roku! Za chwilę znów wjedziemy z postanowieniami noworocznymi i tym co komu kupić pod choinkę. To jest nic!

Tak więc od dzisiaj do 25/10/2018 deklaruję, że: 
  • będę jadła pieczywo tylko w weekend przy pięknym, dużym śniadaniu :-) 
  • chcę jeść tylko FIT słodycze własnoręcznie zrobione - oczywiście w kryzysowych sytuacjach :-) jednakże pozwolę sobie czasem na puchar lodów jeśli będzie ku temu super okazja:) 
  • będę regularnie pamiętać o innych ćwiczeniach - Zumba i bieganie to głównie cardio a ja wiem, że to trochę mało. Jak tylko skończą się wakacyjne zajęcia w plenerze to wraz z nowym rokiem szkolnym chcę odświeżyć temat siłowni i wykupić w końcu ten karnet. 
  • za każdym razem jak mi będzie źle będę myśleć o jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Chcę mieć w świadomości fakt, że to umysł ma lenia a nie moje ciało, moje ciało będzie mi wdzięczne jeśli zrobię cokolwiek - nawet pójdę na spacer czy krótką przejażdżkę rowerem. To naprawdę działa. 
Nie wiem czy wyłapaliście z tekstu, że celowo zaczynałam zdania od "będę" aniżeli od stawiania sobie zakazów. Mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się wytrwać bo co to jest 12 tygodni? 

BLOG

Rok temu pisałam także o rozwoju mojego bloga. To jest moja ogromna pasja która otworzyła mi wiele drzwi i wiele nowych perspektyw. Ostatnio chciałam się trochę poddać bo stwierdziłam, że skoro mija prawie rok a wszystkie statystyki idą baaaardzo powoli do góry, no to po co mi to? Na szczęście miesiąc przerwy, kilka dobrych książek, trochę większego dystansu i wracam i nie poddaję się. To jest moje hobby i będę je tworzyć z ogromną przyjemnością. ALE chciałabym poćwiczyć swoją systematyczność i sprawdzić, czy wszystkie blogerskie poradniki znajdują swoje zastosowanie w życiu a więc przez kolejne trzy miesiące zamierzam:

  • napisać minimum 24 wpisy - minimum dwa tygodniowo, a jak będzie więcej to tylko się cieszyć:-) 
  • codziennie wrzucać wpisy na Fejsbuczek - kto jeszcze mnie tam nie śledzi niech to nadrobi
  • dbać również o Instagram - założyłam sobie pewną koncepcję i właśnie ją testuję. Ciekawe czy ktoś zauważy? :D Na Instagramie chcę więcej mówić, pisać, być. Wpadajcie czasem na InstaStory. 

PASJE

Ze śpiewania nic nie wyszło (za co w duchu dziękuję mojej intuicji i całej zaistniałej sytuacji). To była taka rzecz o której zawsze marzyłam, zawsze chciałam, zawsze miałam wielkie wyobrażenia. Rzeczywistość jednak zweryfikowała, że to nie moja bajka a ja raz na zawsze skończyłam z tym, że chciałabym śpiewać dla ludzi. Tylko karaoke od czasu do czasu:-) 

Jeśli chodzi o Zumbę to jestem w szoku, że czytając ten urodzinowy post miałam w sobie tyle wątpliwości w tym temacie. Po 7 miesiącach intensywnych zajęć uważam, że świetnym instruktorem nie jest się dlatego, że potrafi się perfekcyjnie kręcić tyłkiem czy znać wszystkie kocie ruchy (w odniesieniu do Zumby). Tutaj chodzi o kontakt z ludźmi, o energię która się wytwarza i która jest przekazywana dalej. Powiem Wam, że ja sama zrobiłam sobie w głowie blokadę, że porwałam się z tą Zumbą totalnie bez sensu! Na szczęście szybko zrozumiałam, że to nie o perfekcję chodzi a o klimat jaki tworzę na swoich zajęciach. Zrobiłam wieeeeeeelki krok do przodu i nie wyobrażam sobie tygodnia bez Zumby. Gdyby ktoś mi miał zabrać kontakt z moimi szalonymi Paniami, z nową muzyką, nowymi układami, z tym poczuciem że przez 50 minut to ja rządzę i ja sprawiam, że po wyjściu z sali zostawiamy za sobą setki spalonych kalorii, zły humor i brak energii to Jakub miałby ze mną przerąbane :-). Plan na najbliższe 3 miesiące: 

  • jeszcze więcej Zumby:-)))) 
Moje plany sięgają bardziej w dalszej perspektywie. Chciałabym kiedyś zorganizować jakieś super wydarzenie na które będę mogła zaprosić mega inspirujących Instruktorów. Wiem, że kiedyś to zrobię. 

PODRÓŻE

Tutaj mam najmniejsze pole do "poprawy" jeśli chcę zdążyć przed 30stką. Niestety zarówno Jamajka jak i Nepal wypadły z gry. Oczywiście wierzę w cuda i nadal trzymam zatwierdzony wniosek urlopowy na grudzień ale to naprawdę wymagałoby niezłego cudu. Tym samym aby się nie zdołować, wybieram się tylko w góry na kilka dni. Cóż.. nie można mieć wszystkiego a czasem po prostu są pewne sytuacje na które nie mamy wpływu. 

3 MIESIĄCE = 12 TYGODNI = 92 DNI = 2208 GODZIN

Wiem, że niektórzy pomyślą, że przeżywam jak mrówka okres (mówiło się tak, cnie?!) ale ja po prostu nie mogę uwierzyć, że to już, że to teraz, że cooooooo - ja "czyjści" lat będę miała!?!!?!?! Szczęście w nieszczęściu nadal młodo wyglądam choć pierwsze zmarszczki już są...;) Ja po prostu chyba sama nie dowierzam. Przed 30stką miałam mieć już męża i dzieci, pewnie jakiś kredyt i ogólnie wyglądać poważnie itd. A tu proszę - chociaż niech te powyższe cele się spełnią to wtedy poczuję satysfakcję :-) 

No to kto chce ze mną spróbować coś zmienić w swoim życiu przez najbliższe 12 tygodni?? STARTUJEMY DZISIAJ! Środek tygodnia, nie po weekendzie, nie od nowego miesiąca tylko właśnie tu i teraz, w tym momencie. Tak więc śmiało, śmiało! Chętnie wesprę dobrym słowem i będę mieć kompana który mi pomoże w trudnych chwilach. Jest na sali jakiś chętny? :-) 


You May Also Like

6 komentarze

  1. Ile postanowień! Ja przestałam sobie postanawiać, staram się za to każdego dnia robić dla siebie coś fajnego. To takie moje jedno postanowienie. Dzisiaj piszę w zeszycie: środa 25.07 - byłam z psem na psim placu zabaw - zabawa z nim, jego zadowolona mordka, moja zmęczona, zadowolona mordka, samo szczęście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre podejście!! :D Ja potrzebuję popracować nad swoją samodyscypliną, stąd ten pomysł :-) Zabawy z piesiulkami są najlepsze na świecie! W ogóle pieski same w sobie to SAMO SZCZĘŚCIE :-) Ja jestem wdzięczna za każdy dzień z moim staruszkiem:-) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny:)

      Usuń
  2. Trzymam kciuki za Twoje postanowienia. I mam nadzieję, że tym razem Ci się uda. Cieszę się, że będzie więcej nowych wpisów na bloga. Lubię Cię czytać, mimo że rzadko komentuję :) No i zmotywowałaś mnie tym wpisem, chyba czas też wyznaczyć sobie pewne priorytety w życiu i trzymać się ich twardo. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, jak miło przeczytać taki komentarz:))))) DZIĘKUJĘ :)))))) I również trzymam za Ciebie kciuki!!! lalalalala :-)

      Usuń
  3. Trzydziestka jest pewnie jak zwykly dzień, choc na pewno jest JAKIMS ważnym dniem. Pewnym punktem w życiu. Sam pomysł na podkrecanie się jest fenomenalny. Im więcej dajemy z siebie tym jest lepiej,a samorealizacja staje się w pewnym momencie oczywista. Tak trzymaj! Miło widzieć szczęście w tym co robisz i ta wiare w marzenia :) Często dostajemy po nosie w ważnych dla nas aspektach, ale i tak w końcu wychodzi to na dobre. Powodzenia! #Nh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi podkręcanie się - dobrze powiedziane :-) Zawsze trzeba dostrzegać pozytywne strony każdej sytuacji - nawet tych w których dotyka nas "porażka" choć ja staram się nie patrzeć na to w ten sposób tylko traktować to jako lekcję.

      Pozdrawiam :)))

      Usuń