Rower jako najlepszy środek transportu #filozoficznypiątek

08 czerwca

Witajcie w piątek, piąteczek, piątunio! Dzisiaj będę przekonywać, namawiać, zapewniać, obiecywać i prosić abyś zaprzyjaźnił się z rowerem nie tylko w ramach sportu! Będzie też trochę mojej historii z rowerem. Rower to chyba najlepszy wynalazek EVA! Wpis powstał z dwóch powodów: 

1) 3 czerwca obchodzony był światowy dzień rowera
2) Martyna zrobiła mi taką sesję, że mucha nie siada! Musicie zobaczyć te fotki :-) 

No to lecimy z tematem! 


DO CZEGO SŁUŻYŁ CI ROWER? 

Kto dostał rower na komunię ten miał szczęśliwe dzieciństwo. Ja nie dostałam, hehe, ale nie czekałam długo na swój pierwszy dwukołowy pojazd. A teraz hit! Rower który zakupiłam gdzieś mając naście lat mam do dzisiaj :-) Działa jak trzeba! Mieszkając wtedy jeszcze w mieście, przyznam szczerze, że rzadko go używałam a już na pewno nie pomyślałam o tym aby np. do szkoły jechać rowerem. Albo gdziekolwiek. Ale umówmy się, czasy były inne i o ścieżkach rowerowych można było zapomnieć a nie wspomnę już o stojakach na rowery. A może mam słabą pamięć?! Nie ważne! Ważne że rower zawsze kojarzył się z prezentem i w sumie to... nie wiem. Nie pamiętam abym kiedykolwiek go "nadużywała". 



PIERWSZY PRZEŁOM - MOJE PIĘKNE OKOLICE

Pierwszy przełom przyszedł zaraz po tym jak zaczęłam biegać, czyli równe 4 lata temu. Z obawy przed nieprzyjaciółmi w lesie (mowa o dzikach) eksplorowałam nowe trasy do biegania właśnie rowerem. I byłam w takim szoku, że na swoją wioskę jeździłam od gówniarza a nie znałam ani jednej z tras które odkrywałam jeżdżąc moim stuletnim rowerem. Wykręcałam wtedy po 30 km, zakupiłam gatki z pampersem i byłam mega szczęśliwa kiedy mogłam wyrwać się na przejażdżkę. Miałam wtedy przebłyski aby jeździć rowerem do pracy ale wizja ogarnięcia psa, siebie plus pokonanie 23 km, prysznic i może ok 09:00 miałabym normalny kolor twarzy stwierdziłam, że to za dużo. Cały czas myślałam o tych korkach w których stałam i ludziach którzy marnują taką cudowną szansę na przemieszczanie się po mieście rowerem. Powiedziałam sobie wtedy, że jak tylko przeprowadzę się do jakiegokolwiek miasta kupuję rower i nie ma mowy abym w sezonie włożyła kluczyk do stacyjki. 


DRUGI PRZEŁOM -  WIZYTA W HOLANDII 

Kolejny przełom to pierwsza wizyta w Holandii. Wooooowowowowowo - kto widział te setki rowerów przypięte gdzie się da?! Te piękne ścieżki rowerowe? Ja byłam tak porażona tym widokiem, że hej! Tam każdy ma rower. I to jest tak normalne poruszanie się wszędzie rowerem, że dosłownie ciężko było mi w to uwierzyć. Śmiało mogę powiedzieć, że w Holandii to rowerzysta jest najważniejszy w ruchu drogowym a nie pieszy czy kierowca ;-) Strasznie podobał mi się ten widok ludzi pędzących do pracy, w sukienkach, garniturach i szpilkach. Nawet w deszcz :-) Taki po prostu standard. Zakochałam się i powiedziałam sobie, że kiedyś też będę miała taki miejski rowerek. 


JEŻDŻĘ ROWEREM WSZĘDZIE! 

Stało się i znów mieszkam w mieście. Spełniłam kolejne, małe marzenie i zakupiłam swój pierwszy miejski rower. Nie wiem czy to normalne, ale jak na niego wsiadam to dosłownie sama sobie dodaję +10 do zajebistości :-) Mam swój wymarzony koszyczek i codziennie czuję wiatr we włosach i mam uśmiech z siódemkami (ósemek już chyba nie doczekam ;-) Taka mała rzecz, a dodaje mi tyle radości i szczęścia o poranku. Nadal jadąc i widząc giga korek zastanawiam się czy oni celowo wsiadają do samochodu czy po prostu przybywają z daleka? Zastanawiam się czy jak mnie widzą to myślą o tym aby przesiąść się na rower? Dla mnie dzień bez jazdy na rowerze to dzień stracony. Rowerem jadę na zakupy, na kawę, na piwko na rynek, na siłownię, do dentysty i do weterynarza po tabletki dla Bandziusia. Zresztą dlaczego w moich odchudziennikach wykręcam takie dystanse? Bo na prawdę wszędzie docieram rowerem.  


10 NAJWIĘKSZYCH ZALET JAZDY ROWEREM

No to teraz o super zaletach roweru! I nie tylko zdrowotnych zaletach! To szczególnie dla tych leniuszków co twierdzą, że nie mają czas na aktywność i nie mają kasy, ale na stanie w korkach, paliwo już mają. Albo nie dostali roweru na komunię?

Jeżdżąc rowerem:

  1. Modelujesz mięśnie ramion
  2. Pracują mięśnie brzucha, pośladków i ud
  3. Następuję sprawniejszy przepływ krwi który zapobiega żylakom
  4. Odciążamy stawy i kości
  5. Zmniejszamy cellulit i robimy sobie gładszą skórę 
  6. Odprężamy się i redukujemy poziom stresu
  7. Oszczędzasz kupę kasy na benzynie!
  8. Oszczędzamy sobie nerwy nie stojąc w korkach
  9. Oszczędzamy czas na szukaniu miejsca parkingowego
  10. Odkrywamy nowe playlisty na Spotify
I co mało?! Do tego regularny trening poprawia naszą kondycję i jeśli dzisiaj wydaje nam się, że to nie dla nas to po prostu trzeba dać sobie czas i od czegoś zacząć. Zawsze musimy od czegoś zacząć. Nie od razu biega się maratony. Nie od razu się chudnie. Nie od razu robi się miliony. Wszystko musi mieć swój początek i dużo cierpliwości. Zmiany wymagają czasu. 



NAJGORSZE WYMÓWKI

  1. SPOCĘ SIĘ. Ojojojo.... a to peszek! Muszę obalić ten mit bo strasznie mnie wkurza. Jeśli idziemy na rower aby dojechać do pracy czy gdzieś to nie ciśniemy jak wariaci tylko jedziemy sobie spokojnie. Poza tym do plecaka zawsze można wziąć koszulkę czy sandałki na przebranie. Potwierdzę również, że nawet sukienki i spódnice nie ulegają znaczącemu wymiętoleniu :-) Nie biorę prysznica po przyjeździe do pracy i jakoś nikt nie omija mojego biura szerokim łukiem ;-) 
  2. NIE BĘDĘ MIEĆ NA NIC SIŁY. Tego to już totalnie nie ogarniam. Mówimy dzisiaj o miejskim jeżdzeniu rowerem, w tempie spokojnym z punktu A do punktu B. Ruch wytwarza w nas endorfiny, hormony szczęścia. Nie ma szans aby po krótkim dystansie nie mieć siły do pracy czy na inne rzeczy. Jeśli na naszej trasie jest wielka góra, poszukajmy objazdu, innej trasy nawet gdyby miała się wydłużyć się o kilkaset metrów. Naprawdę WARTO. 
  3. UKRADNĄ MI ROWER.  Hehe ja rozumiem, że może masz wypasioną furmankę ale żyjemy w czasach gdzie prędzej Ci z piwnicy zapierniczą niż w miejscu publicznym;-) Kupujemy porządne zapięcie i luzujemy gacie. Jeśli już strasznie się boimy to parkujemy w jakimś bardziej ruchliwym miejscu i robimy krótki spacerek. Pamiętajcie, że teraz monitoring jest praktycznie wszędzie więc nawet jeśli...myślę, że sprawa jest do rozwiązania. A przynajmniej chcę w to wierzyć. Mnie na razie nie spotkała żadna niemiła sytuacja. Ale gdybym tak miała nie jeździć z obawy, że może kiedyś mi rower ukradną to w życiu bym na nim nie pojeździła. Chyba, że treningowo. 
  4. NIE STAĆ MNIE NA ROWER. A na paliwo (zwłaszcza po ostatnich podwyżkach) to Cię stać? Sama niedawno zakupiłam rower i wiem, że na olx.pl można naprawdę znaleźć fajne, tanie używane rowery. Jestem przekonana, że ta inwestycja zwróci Ci się szybciej niż myślisz. Ja od kwietnia tankowałam auto do pełna tylko raz! A mamy dzisiaj kwiecień a ja dalej na oparach ;) I mój piękniusi rowerek jest kupiony używany, wygląda na taki?

Na koniec dodam, że nie wyobrażam sobie życia bez mojego roweru. Nie rozumiem jak ludzie mieszkający na co dzień w mieście używają w taką pogodę samochodów. Chociaż ja liczę, że nawet lekki deszcz nie powstrzyma mnie od jeżdżenia, a jak pojawią się dzieci to będę taka super mega zorganizowana, że będę je pakować w taką specjalną "doczepkę" i będziemy śmigać do przedszkola:-) ale to ... nie wybiegajmy tak do przodu hehe! 

To teraz Twoja kolej - jaka jest Twoja historia z rowerem? Przyjaźń czy omijacie się szerokim łukiem? Daj znać! 

A na koniec te piękne zdjęcia o których wspominałam już na moim Fejsbukowym profilu na który Was przy okazji zapraszam. Jeśli chcecie być na bieżąco to zachęcam do polubienia :-) 

Fot. wykonała najlepsza na świecie Martynka Podlinkowałam jej konto na Instagramie - gdyby ktoś z okolic miał ochotę na taką klimatyczną sesję - koniecznie piszcie do Martyny! 

"Modelka": Ja (hihihi) 
Rower: Burghardt, model: Town 
Makijaż: Ja
Włosy: Ja + prostownica ale i tak się napuszyły 
Spodenki: w spadku po Patułce
Koszulka: House :-)
Miejscówka: najlepszy park Piaskówka 

Coś pominęłam? ;-) 
Ściskam Was mocno!!! 


Czytaj dalej

6 komentarze

  1. Uwielbiam jeździć rowerem ! W zeszłym sezonie jeździłam do pracy trasa Zalasowa-Tarnów 18 km ! Jeżdżę z synkiem od kiedy skończył 9 miesięcy i jakiekolwiek wymówki są dla mnie śmieszne ! Piękne zdjęcia i świetny tekst ! Jak zawsze zresztą;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wooooooooooow! Jeździłaś Zalasowa - Tarnów rowerem!?!?!!? SZACUNECZEK :D Ty to jesteś matka 10/10 :D Dziękuję za miłe słowa! :*:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety to nie dla mnie - nie potrafię jeździć na rowerze. Kiedy moi rówieśnicy uczyli się tej sztuki ja wolałam jeździć konno, a teraz już mi nie wychodzi xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow. Podziwiam za zaangażowanie i pasję dla jeżdżenia na rowerze :D Mnie odstrasza wszystko, co wiąże się z ćwiczeniami *.*

    OdpowiedzUsuń

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook