Dlaczego blokujesz sobie drogę do celu? #filozoficznypiątek

by - 22 czerwca

Zacznę dziś od pewnego, bardzo mądrego cytatu:



Blokada w dążeniu do celu. Kto ją stwarza? Nasza głowa. Nasi bliscy. Nasze otoczenie. Jednak prawdą jest, że jeśli my sami będziemy mocno w coś wierzyć, to cała reszta może nam zwyczajnie naskoczyć.

Zrozumienie faktu, że wszystko leży w naszych rękach i wiele rzeczy naprawdę DA SIĘ ZROBIĆ to połowa sukcesu. Oczywiście nic samo z nieba nie spada, ale dziś nie o tym. Fajnie jest się "pozytywnie rozczarować" prawda? Szkoda tylko, że często działamy nieświadomie i wtedy wskakuje nam do głowy: 

Udało mi się!
Wow! Byłem w dobrym miejscu i w dobrym czasie!

Tak jakby to był tylko przypadek a nie coś o co walczyliśmy.



A gdyby tak założyć jakąś abstrakcyjną rzecz i spróbować ją zrealizować? 


Dla mnie takim przykładem był pomysł wyjazdu na Jamajkę. Ot uparłam się, że polecę. Było ciężko ale udało mi się. Kolejnym przykładem był pomysł żebym przebiegła półmaraton w zaledwie 4 miesiące od pokonania 1 km. I co? Udało się. Skok na bungee też wydawał się nierealny bo znajdowałam milion argumentów na nie (a pogoda zła, a daleko, a nie mam kasy, a w sumie boję się) a jednak po odliczeniu "3,2,1 Bungee" poleciałam w dół. A czy ktoś kiedyś powiedziałby, że zostanę instruktorką Zumby? Ja? Przecież ostatni raz z tańcem związana byłam 10 lat temu, chyba mnie pogrzało. Dokładnie tak! Zabrałam uciułane pieniądze z konta i zainwestowałam. Czy kiedyś pomyślałabym, że stworzę swoje własne miejsce w internecie? Skąd! Tak cholernie się tego bałam. I tak o to, niemożliwe stało się możliwym! ;-) 

Pewnie przykładów z mojego życia jest więcej. Żyjemy jakimiś schematami które nas otaczają, które są nam wpajane od małego. Trzeba zdać maturę, skończyć studia, założyć rodzinę, wziąć kredyt i pracować na etacie całe życie. Ja chcę być odważna i popieram bycie małym egoistą. Popieram dbanie o swoje potrzeby i marzenia. Większość z nas przez całe życie biernie obserwuje świat komentując tylko, że komuś się udało, ktoś ma lepiej. A czy to naprawdę tylko łut szczęścia? Ja za każdym razem słysząc jakieś super historie w pierwszej kolejności wyobrażam sobie ile ten ktoś musiał włożyć pracy i energii oraz jak mocno w to wierzył! I dlatego mu się udało! 

Nie ma w życiu lekko i tak jak pisałam kiedyś na blogu wsparcie ze strony otoczenia jest mega ważne. Niemniej jednak musimy sami zrozumieć, że wszystko jest tylko i wyłącznie w naszych rękach. Jeśli mocno w coś wierzymy i naprawdę to czujemy, to możemy to osiągnąć. Mnie bardzo pomogła książa Antoniego de Mello "Przebudzenie" ale nie jest to łatwa pozycja. Jeśli znajdujemy się w dziwnym punkcie naszego życia warto po nią sięgnąć, ale nie stosować się "ślepo" do niej. Jestem zwolenniczką słuchania własnego głosu serca i podążania za nim. Tak, inspirujmy się i nakręcajmy do działa ale zawsze z głową. Coś co było dobre 100 lat temu niekoniecznie znajdzie zastosowanie dzisiaj. Zdrowy rozsądek + własna intuicja powinna nam wystarczyć w zupełności. 

Jak sprawić, że niemożliwe staje się możliwe? 

Otaczajmy się ludźmi którzy nas inspirują.
Otaczajmy się ludźmi których podziwiamy.
Otaczajmy się literaturą która nas zachęci do przemyśleń i do działania.
Otaczajmy się filmami które zwizualizują pewne obrazy niemożliwe do zrobienia.
Otaczajmy się stronami w internecie na których inni pokazują, że można.
Próbujmy bo to nic nie kosztuje.
Nie słuchajmy innych, że nie warto.
Słuchajmy siebie.

Pięknie to ujęłam, cnie?!

No to na zluzowanie majtów (bo mi się tu dzisiaj poważnie zrobiło) powiem Wam, że dla mnie taką najbardziej chyba niemożliwą rzeczy jaką kiedyś zrobię to będzie wejśćie na Everest :D No tak mnie ta "górka" męczy, że pojęcia nie macie. Mnie. Pasjonatkę gór z dzieciństwa hehe ;-) A wkurzyła mnie (motywacyjnie) Magdalena Gorzkowska 26latka która weszła sobie w maju na "moją górkę" hehe:-) Czaicie bazę? I słyszę, że to kwestia pieniędzy i że za kasę to wszystko można. Hajs się musi zgadzać, ale trzeba mieć odwagę i samozaparcie! Oczywiście to jest plan wieloletni i na czas kiedy "dzieci będą duże" i Jakubowi będzie obojętne czy wrócę do domu czy nie, hehe :D ależ czarny humor mi się włączył na koniec:-) Tak czy owak mam jeszcze pierdyliard niesamowitych pomysłów które zmienią status z "niemożliwe" na "zrobione" :-) A przynajamniej będę się starać z całych sił. 

A Ty jakie masz "nieosiągalne" plany w swoim życiu? Koniecznie daj znać w komentarzu :-)

źródło: Fejsbuk Magdy

You May Also Like

0 komentarze