Najlepszy prezent na Dzień Matki! #filizoficznypiątek

Kochani! Świetnie się składa, że moje dzisiejsze filozoficzne wywody przypadają właśnie na dzień przed Dniem Matki. Z każdej strony wszyscy o tym huczą. Oprócz tematu RODO, się wie. Co kupić? Co podarować? A może jakiś voucher? A może jakiś naszyjnik? A może by tak coś zupełnie innego? Najprostszy a chyba najbardziej efektywny prezent. Zostań ze mną i zobacz co ja wymyśliłam! :-) 



Gdyby nie było mamy nie było by nas. Wiem, głębokie jest to co napisałam, ale chciałabym tutaj nawiązać do popularnego hasztagu wszystkich Instamatek #jestembojesteś czego totalnie nie rozumiem. Dziecko jest, bo tego chcieliśmy, bo to planowaliśmy (lub nie) ale nie na odwrót. Tak więc przy okazji, może ktoś mi wytłumaczy skąd ten durny hasztag? 

Naszym mamom możemy zawdzięczać zarówno wiele dobrego jak i wiele złego. I nie chodzi mi tu o żadne patologiczne przypadki ale czasem nadopiekuńczość i nadmiłość robią ogromną krzywdę. Czasami zbyt duży luz i małe zainteresowanie też prowadzi do negatywnych skutków kiedy dziecko wchodzi w dorosłość. Najlepiej to mieć wszystko super zbilansowane czyli zachować równowagę zarówno w życiu partnerskim, zawodowym i macierzyński. Wtedy chyba wszystko powinno działać i dziecko dostaje tyle uwagi ile potrzebuje, mąż również a i w pracy można pyknąć jakąś małą karierę albo po prostu być zadowolonym z tego co robimy. 

Ale wiem to tylko z perspektywy dziecka, bo jak wiecie - narazie mam tylko psa. A do powiększania rodziny narazie mi nie spieszno. Aktualnie tylko obserwuję otoczenie i mam jakieś tam swoje przemyślenia. W dzisiejszych czasach i tak dzieci wychowuje się zupełnie inaczej niż kiedy ja byłam małolatem i latałam z kluczami na sznurówce. Wycieczki za granicznę to były na SŁOWACJĘ, w albumie mam zaledwie kiladziesiąt zdjęć a mój pierwszy filmik to z Komunii na kasecie VHS. Tak więc nie muszę się martwić, że mój goły tyłek wyciekł gdzieś do sieci :-) Ale cóż, czasy się zmieniają i w jakimś stopniu trzeba iść z duchem technologicznym. Nie wiem jak to wyjdzie w praniu jak dalej będę blogerę ale ogólnie uważam, że jeśli powiększymy naszą rodzinę to moje dziecko nie będzie pokazywane w Internetach. Ale pożyjemy, zobaczymy. 


Ok żeby nie przedłużać i żeby ten wpis nie był jak wszystkie - czyli jak się spłukać żeby uszczęśliwić mamę z okazji Dnia Matki to ja Wam powiem najlepszy prezent jaki możemy dać - NASZ CZAS! Zaprośmy mamę do siebie, na cały dzień, na kawę, na obiad, na przejażdżkę rowerową. Porozmawiajmy z nią, wysłuchajmy, wyłączmy telefon i w 100% spędźmy z nią czas. Jeśli nie mamy okazji aby uczynić to 26 maja zróbmy to w pierwszym możliwym terminie. Myślę, że pyszna kawa i upieczone przez siebie ciasto albo fajny rodzinny obiad to strzał w 10tkę! Owszem, możemy pójść do kawiarni czy do restauracji, kwestia wyboru. Ale to co najlepsze możemy dać naszej mamie to CZAS bo czasu nie możemy kupić, nie możemy zatrzymać, nie możemy pożyczyć. 

Będąc dorosłą córką wiem, że relacje z mamą są trudne (a już nie wspomnę o tym jak trudne są  kiedy obie próbujemy coś ugotować w jednej kuchni hehehe :D) Wszyscy są zabiegani, wszyscy mają swoje sprawy, zawsze jest za mało czasu. I ja też się na tym łapię, że czasami 15 minut na telefonie to dla mnie jakby wieczność. Dlatego warto przypomnieć sobie co jest najważniejsze i w tym dniu poświęcić naszym Mamom CZAS! :-) Nie prezenty, nie kwiaty które zwiędną (choć to jest bardzo miły gest!) ale czas. I róbmy zdjęcia! Łapmy chwile by potem wracać do tych pięknych momentów. I to kolejny punkt który muszę zrobić - nie mam żadnego ładnego zdjęcia z mamą! 

Jak moja mama będzie w zasięgu ręki to na pewno oprócz obiadu, kawy i ciasta (jak szaleć to szaleć) zrobię jej super fryzurę i mam nadzieję, że będzie fajnie :) 

A Wy co macie dla swoim mam? 
Ściskam mocno
Natalia 


You May Also Like

0 komentarze