#19 Odchudziennik - Nowe rekord w biegu na 5km!

14 maja

Kolejny poniedziałek = kolejny odchudziennik. Ten jak i każdy inny jest dla mnie super wyjątkowy. W tym tygodniu padł mój życiowy rekord w biegu na 5km lalalala! A poza tym dzięki super pogodzie naprawdę to był super tydzień. Let's go! 




NA SPORTOWO



O mojej pasji do biegania pisałam już wiele (O bieganiu słów kilka lub Gdy Ci smutno gdy Ci źle, do drużyny biegowej zapisz się) Biegam już 4 lata a za każdym razem odkrywam coś nowego. W tym roku włączyła mi się chęć efektywniejszego biegania. Zachciało mi się być lepszą i od myślenia przeszłam do działania. Ewidentnie biegam więcej, a od zeszłego tygodnia dołączyłam do lokalnych treningów, tzw. szybka środa gdzie zbiera się ekipa ludzi lubiących biegać i pod okiem trenera trenujemy:-) W życiu wcześniej nie byłam na "prawdziwym" treningu biegowym. Mój trening wyglądał tak, że po prostu ubierałam buty i szłam biegać. Czasem myślałam sobie: "A dzisiaj dycha" albo "a dzisiaj tylko ta trasa". Nigdy w życiu nie zakładałam żadnych ram czasowych, rozgrzewka trwała 2 minuty a potem bieg tempem dostosowanym do fazy księżyca, beznadziejnego dnia w pracy czy zjedzonego za późno posiłku, czyli: ZERO PLANU

Tym razem chcę więcej i chcę lepiej. 

  1. Po pierwsze zmobilizowała mnie moja drużyna biegowa której zawodnicy odnoszą ogromne sukcesy (kolega zajął pierwsze miejsce na tegorocznym Olympia Marathon, drużynowo drugie miejsce w biegu sztafetowym z okazji 3-Maja, w zeszłym roku zajęliśmy drugie miejsce w biegu sztafetowym podczas maratonu w Rzeszowie) i mogłabym tak wymieniać i wymieniać. No po prostu idą jak burza, a ja tak zawsze jakoś w tyle. I najfajniejsze jest to, że nikt tam na mnie nie narzekał, niemniej jednak..... :-) hehehe :-) Żarcik :-) 
  2. Po drugie rywalizuję również z takim jednym kumplem co to dopiero zaczął biegać i wrzucamy sobie screeny z treningów i dosłownie aż mnie coś telepie jak widzę, w jakim czasie zrobił jakiś tam dystans - chcę być lepsza:) 
  3. Po trzecie chcę sobie udowodnić jakimś takim przyziemnym planem, że jak się chce to można. Że jak się włoży trochę pracy i systematyczności to efekty będą w moment. Efektywniejsze bieganie jest na wyciągnięcie ręki prawie tak samo jak six pack na brzuchu. Po prostu muszę w to włożyć trochę pracy, czasu i energii. I będzie. I wierzę, że jak to sobie sama udowodnię to z innymi rzeczami pójdzie już z górki. 
I tak o to, z tych zaledwie kilku powodów narodziła się chęć rywalizacji i podnoszenia poprzeczki. Dlatego pewnie dwa ostatnie biegi na 5km i na 10km zaliczyłam swoje życiówki. Bo miałam cel i motywację. Nawet nie wiecie jakie to wspaniałe uczucie wbiec na metę z dobrym czasem mimo gorąca, mimo wkurzających spodenek, mimo braku czapki na głowie i wielu, wielu innych błahostek które potrafią zakłócić nam drogę do celu. W takim momencie człowiek pokonuje swoje słabości i ma ogromną satysfakcję. I tak się ostatnio czuję, USATYSFAKCJONOWANA. 


Podsumowanie 7-13 maja


CO Z TYM CUKREM?

Zeszły tydzień upłynął pod kątem czystej miski i zdrowych posiłków. Prawie:-) W sobotę po swoim biegowym sukcesie pozwoliłam sobie na zjedzenie loda, a w czwartek i w niedzielę wsunęłam burgera i zapiekanki. Czy miałam z tego powodu wyrzuty sumienia? Nope! Jestem z siebie cholernie dumna, bo widzę zmiany zachodzące w głowie. 

Odkąd "pozwoliłam" sobie na jedzenie cukru, świat stał się piękniejszy. Łapię się na tym, że chciałabym coś zjeść, ale potem myślę sobie, że jak już mam grzeszyć to nie jakimś tam zwykłym batonikiem tylko np. moimi ulubionymi lodami. Poza tym zwracam też uwagę czy miałam jakąś aktywność fizyczną nim coś zjem, lub czy coś planuję potrenować. To jest postęp. Nie ZAKAZYWANIE sobie ale LOGICZNE MYŚLENIE w dążeniu do celu. 

Nie jestem jeszcze 100% bezpieczna i wiem, że muszę uważać, ale widzę w sobie ogromny progres samoakceptacji i wewnętrznych zmian. To jest super. Kolejny fajny mentalny postęp to zmiana w stylu: sama coś upiekę niż kupię. Wczoraj np. miałam ochotę na coś słodkiego więc.... postanowiłam, że zrobię jabłecznik. Prosty skład, niewiele cukru a wyszedł nieziemsko pyszny:) I od jednego kawałka nie umarłam, nie mam wyrzutów, nie objadłam się a przynajmniej przetestowałam kolejny przepis z Thermomiksia:) Da się?! Da się! 




Jakie plany na ten tydzień?
Ściskam mocno i wysyłam dużo energii! 

Natalia 




                                                  Odwiedź mój Instagram lub polub mój FanPejdż na Fejsbuku

Czytaj dalej

0 komentarze

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook