#18 Odchudziennik - Długi Weekend Majowy

08 maja

Witam po długim weekendzie majowym! W tym roku pogoda nas rozpieszczała (nie pamiętam jak było w zeszłym roku) więc korzystaliśmy na MAXA! Oprócz porządków, koszenia trawy, nowych układów na Zumbę znalazłam jeszcze czas na dobre jedzonko, spotkania ze znajomymi, załamanie psychiczne z powodu wielkości mojego tyłka oraz dużo spałam:) No to co, podsumujmy ubiegły tydzień :-) 



NA SPORTOWO



I niby nic, tydzień minął i tak na prawdę we wtorek miałam 1 dzień odpoczynku. Jedyne co mnie zastanawia, to co robiłam w środę 2.05 nie mogę sobie przypomnieć czy coś ćwiczyłam czy nie. Serio, zaćmienie. A mój plan zakłada aby 6 dni w tygodniu wykonać którąś z ulubionych form ruchu. Jak narazie jest nieźle! Jak tak dalej pójdzie to cel zostanie osiągnięty:) 

A tutaj podsumowanie ściągnięte z mojej aplikacji której używam żeby się w tym wszystkim połapać:)


NA GRILLOWO


Jak to w Majówkę trzeba zrobić grilla. Może i nie trzeba ale jak zewsząd dochodzą Cię piękne zapachy no to cóż, nie pozostaje nic innego jak znaleźć miejscówkę, zrobić zakupy i jeść:-) Ja na szczęście pilnowałam się Lewandowskiej i zazwyczaj na kolację wypadała mi sałatka z grillowanym łososiem. Niestety jestem fanem zmiksowanego ketchupu i musztardy co nie było w rozpisce ale myślę, że od takiego odstępstwa nie przybędzie mi dodatkowy kilogram. Słodyczy i alkoholu nie nadużywałam, wręcz zjadłam jednego małego loda a oprócz musztardy i ketchupu to z "zakazanych rzeczy" wpadło mi trochę białego pieczywa, które sama piekłam. Ale nie roztrząsam:-) Ogólnie czuję się super i jestem z siebie dumna, że mimo kilku pokus wytrwałam.  

Sama zrobiłam! :-) 

MOTYWACJA 


Największą motywacją powinniśmy być my sami i nasze decyzje, cele itd. Niestety, zazwyczaj to nie wystarcza, powiedzieć sobie: o, od dzisiaj nie jem cukru! Tak mogą zrobić osoby które nie mają z tym żadnego problemu. To tak jak ja bym powiedziała od dzisiaj nie piję piwa. W sumie lubię, ale potrafię bez tego żyć  - no co to za wyzwanie? Żadne. 

Moją największą motywacją ostatnich czasów jest Małogoś, moja przyjaciółka z czasów studenckich. Małgoś zrzuciła 22 kg (24?26?who cares!?) w każdym bądź razie wygląda jak milion dolarów. I z Gosią mogę sobie szczerze od serca pogadać, popatrzeć i poużalać się nad sobą a wtedy ona zawsze mnie zmotywuje do działania. To taka moja bratania dusza w tym temacie, tyle, że ona osiągnęła już sukces. Wygląda obłędnie. Może kiedyś się zgodzi aby napisać o niej coś więcej, pokazać zdjęcia i opisać jej historię bo naprawdę jest warta uwagi. Mam nadzieję, że z jej pomocą i z moim zapałem do walki również osiągnę sukces o którym cały czas myślę i do którego strasznie dążę. 

Prawda jest taka i będę to powtarzać do znudzenia: NIC SIĘ SAMO NIE ZMIENI. Możemy siedzieć i czekać i nic nie robić, albo możemy ruszyć dupę na spacer, możemy przestać kupować syfskie żarcie, możemy zacząć czytać w internecie o tematach które nas interesują, możemy wstawać wcześniej i zaczynać dzień od kopa, z zaplanowanymi sprawami. To jest klucz do sukcesu. Możemy iść małymi krokami i dłużej, albo możemy spiąć dupę i widzieć efekty szybciej. Niech każdy wybierze to co mu pasuje, ale nigdy nie stójmy w miejscu, bo takim sposobem obudzimy się za kilka lat z ręką w nocniku plując sobie w twarz, że jednak "mogliśmy wtedy......". 

No to do następnego wpisu!

Ps. Ten dół przez wielki tyłek o którym wspominam na wstępie spowodowany był poniższym outfitem. Jak zobaczyłam fotki to prawie się popłakałam, ale kilka dni później uznałam, że to wina spodenek, a moje nogi są OK. (taaaaaa, tak se tłumacz....hehe)

Majówkowe ujęcie :) 

Czytaj dalej

0 komentarze

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook