Hot or not - stylówa #2

25 kwietnia

Dzisiaj czas na kolejną stylówę z cyklu hot or not! W pierwszym wpisie byłam zestresowana, dziś wcale nie jest lepiej :-) Po pierwsze dalej nie wiem czy dobrze robię a po drugie dalej nie wiem czy dobrze wyglądam :-) Po trzecie nadal nie kupiłam cienkich cielistych rajstop więc czuję, że wiem na co zwrócicie uwagę :D huehuehu :-) No to lecimy z tematem :)



Kiedyś, kiedyś w poradniku Katarzyny Tusk "Elementarz Stylu" przeczytałam, że w każdej szafie powinno się znaleźć pewne podstawowe minimum. Takim minimum była m.in zwykła, czarna ramoneska. Oczywiście Kasia poleca skórzaną, prawdziwą taką za miliony monet a ja postanowiłam wybrać zupełnie coś innego, super taniego (całe 69 zł, Stradivarius) i nie wiem czy "zwykłego" bo zapięcie leci po skosie. Generalnie nie wiem od kiedy nosi się te kurtki, ale ja swoją nabyłam dopiero rok temu. A jak tak teraz to piszę, to wydaje mi się że o ramonesce chwilę wcześniej wspominała Patrycja - która czasem była moją stylistką i wsparciem <3 Tylko Patrycja wie ile moich ciuchów zostało skazane na karton tylko dlatego, że Patułka na każdą wyciągniętą rzecz z szafy kiwała głową i mówiła "Nie", "Nie", " Natałka nieeeeeeeeeeeeee", "Nie". No to w końcu mam swoją ramoneskę. Długi czas w niej nie chodziłam bo nie mogłam się do niej przekonać, no ale miała być w szafie to miała być w szafie :-) Aż pewnego dnia nagle odkryłam jej zastosowanie. Sama od siebie. Nagle zaczęła mi wyglądać fajnie i nagle wiele sukienek nabrało zupełnie innego wymiaru. I tak zaczęła się moja przyjaźń z ramoneską. 

Temat sukienek w mojej szafie również nie jest prosty. Jakub twierdzi, że są worowate i mnie powiększają albo są za grzeczne i wyglądam mało kobieco (say whaaaat?!) Dzisiejszą sukienkę kupiłam na zakupach z moją kochaną Anią która uważa, że wyglądam w niej świetnie. I ja też tak się w niej czuję bo mogę w niej jeść dowoli  :D Patrząc na zdjęcia myślę sobie, że Jakub nie ma racji a my z Anią znalazłyśmy super kieckę dla mnie. A co wy o niej sądzicie? Pogrubia? Nie pogrubia? Dobry fason? Źle czy dobrze? Być może podświadomie moje wieczne zmaganie się z tym, że jestem gruba powoduje, że z automatu sięgam po luźne rzeczy - co by zakryć to i owo. Ale też nie czuję się komfortowo w obcisłej sukience kiedy jest lato lub kiedy wychodzę na piwo i po trzecim zapominam, że powinnam wciągnąć brzuch ;-)

Co do torebek, to w mojej szafie mam aż dwie. Dwie identyczne w kolorze czarnym i beżowym (jasnoróżowym?) Nie wliczam tutaj mini torebek :-) Czy ona nie jest za wielka? Otóż jest idealna. Jak na kobietę w TEJ torebce jestem wstanie znaleźć wszystko w ekspresowym tempie:-) Jest bardzo pojemna i elegancka, choć wykonana z ekoskóry. Nie cierpię przekładać całego dobytku z jednej do drugiej więc po prostu mam dwie i jest święty spokój. Używam ich aż się nie znoszą czyli nawet 2-3 lata.

Cała reszta jest Wam już znana :-) Nadal poszukuję dobrych, skórzanych balerinek i niestety galerie nie są mi łaskawe. Albo są zbyt okrągłe noski, albo zbyt spiczaste, albo po poprostu jakieś badziewne. Może ktoś widział gdzieś w Internetach jakieś fajne baleriny? Będę wdzięczna za jakieś linki lub nazwy sklepów - jestem już zdesperowana.

No to teraz Wasza kolej - pasuje mi taki krój sukienki? Może powinnam pomyśleć o jakiś dodatkach? Dłuższy wisiorek? Nadaje się do pracy? Czy raczej nie? Aronoł. Zostawiam Was z kilkoma ujęciami i pamiętajcie, że ja nie chcę być drugą Macadamian Girl ani Jessicą Mercedes:-)


Ramoneska - Stradivarius
Sukienka - No Name 
Rajstopy - Calzedonia 
Balerin - H&M
Torebka - Reserved 



Hihihih BACKSTAGE


Pancia, co Ty  mi tutaj odstawiasz !? 




                                                  Odwiedź mój Instagram lub polub mój FanPejdż na Fejsbuku

Czytaj dalej

0 komentarze

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook