#17 Odchudziennik - Bardzo Aktywny Tydzień

30 kwietnia

Witam wszystkich w najlepszym dzienniku chudnięciowym. Dziś znów podzielę się z Wami swoimi małymi sukcesami, przemyśleniami i wszystkim tym co dotyczy mojego "odchudzania" Woooohooo! Let's get it started! 



Ubiegły tydzień obfitował w wiele aktywności fizycznych. Stąd też pomysł na nazwę dzisiejszego wpisu - Bardzo Aktywny Tydzień. Myślę, że stało się to za sprawą kilku czynników. Drodzy Państwo a oto i one: 


  1. Piękna, słoneczna pogoda. Ołłłł YEEEEEE. Wiosna przyszła na maxa. Temperatury rozpieszczają a jak wiadomo, jak świeci słońce to od razu wszystkiego chce się bardziej. 
  2. Moja waga poszła w dół lalalalala. Znów na liczniku 60,5 kg - tak mnie to zmotywowało, że hej i ho. 
  3. Przygotowania do czerwcowego Hunt Run'a - dla tych co nie wiedzą, pisałam o tym na moim Fejsbukowym profilu. Razem z grupą znajomych zapisaliśmy się na hardcore'owy bieg z przeszkodami na długości 12 km w Białce Tatrzańskiej. Z tej okazji zorganizowaliśmy grupę na Messangerze i każdy wrzuca tam swoje zmagania. Motywacja +10 :D

Tym samym, od niedzieli do niedzieli tylko w czwartek miałam wolne od sportu, a to głównie dlatego, że miałam wizytę u fizjoterapeuty. Podsumowując tydzień 23-29 kwietnia:

Rower: 16 km 
Bieganie: 15 km
Zumba: 235 minut oł jeee 
Treningi z Lewandowską: Ramiona i plecy x 1 
Koszenie trawy (haha no co?! też sport!): 2h 


CUDOWNE OBJAWIENIE W KINIE 

Ubiegły tydzień OBFITOWAŁ również w 7dniowe wyzwanie "nie żrę cukru". I wiecie co? Doznałam olśnienia. 

Moja koleżanka Burczymucha zmaga się z tym samym problemem co ja - głównie na jej Instagramowym koncie. Jak oddetoksić sie od cukru? Czy jest jakiś sposób? Adze udało się wytrwać w wyzwaniu 71 dni a potem poległa. 71 dni - czaicie bazę? Ja przez te 71 dni co jakiś czas miałam kilka imprez rodzinnych, święta i parę innych pokus czyt. ciasto do kawy. Ogólnie zawsze coś. Więc wymyśliłam, że 7 dni na początek to dobry start. 

No i tak na czwarty tydzień siedząc sobie w kinie i zajadając popcorn trochę mnie olśniło. Mianowicie, chodzi o to aby eliminować te rzeczy które nas po prostu doprowadzają do sięgnięcia po ZŁO. Dla mnie kupiona cola w pakiecie z popcornem nie miała najmniejszego znaczenia, bo wypiłam zaledwie dwa łyki (kto potrafi wdupczyć duży popcorn nim rozpocznie się film ten wie co to pragnienie :D) która generalnie powinna być 'zabroniona' bo to cukier. Ale dla mnie to nie był problematyczny cukier. Nie mam problemu z eliminacją coli, fanty i innych płynnych syfów bo zwyczajnie to na mnie nie działa. Ja mam problem z czekoladą, chipsami i batonikiem bajecznym - z tym chcę nauczyć się żyć. To było, jest i zawsze będzie na sklepowej półce i nie służy zajadaniu smutku czy nagradzaniu sukcesów. Nie chodzę codziennie na ciastko z koleżanką a kiedy już idę to nie chcę myśleć o tym czy mam jakiś cukrowy detoks czy nie? Idę bo chcę spędzić miło czas i potrafię zjeść jedno ciastko a nie co chwile domawiać bo wyszłam z domu raz na ruski rok. W tym tygodniu odkryłam (Aga teraz się trzymaj albo coś) że z cukrem można nauczyć się żyć, w sensie że chyba rozgryzłam jak przejąć nad nim kontrolę. Nie wiem czy to będzie działać bo to wiecie, dopiero moje wewnętrzne odkrycie ale muszę powiedzieć, że

eliminacja cukru na 100% chyba nie działa 

bo doprowadza do frustracji i negatywnych emocji. Dawno temu, pamiętam jak moja kuzynka próbowała rzucić cukier w wielkim poście (wtedy się jeszcze miało takie zajawki) i założyła sobie, że będzie jadła słodycze tylko i wyłącznie upieczone przez siebie. A jak wiadomo, ciężko znaleźć czas i energię na zbyt częste przesiadywanie w kuchni. I dziś sobie myślę, że był to jakiś sposób :) 

Tak więc CHYBA w końcu nie wpadnę w żaden cug cukrowy, jak ja to śmisznie nazywałam. Po prostu chcę nauczyć się słuchać swojego organizmu kiedy chcę coś zjeść bo np. idę na długo wyczekiwaną kawę i mam ochotę na ciasto marchewkowe które uwielbiam a kiedy mam chandrę żeby nie kupić czegoś niezdrowego aby doznać cudownego ukojenia które jest skutkiem bardzo chwilowym. 

100% detoks to chyba nie jest droga do sukcesu. Zapewne nie przekonam się na własnej skórze, ale wiem, że Aga walczy i zaczyna detoks od nowa. Jestem ciekawa jak to wyjdzie i która z nas dojdzie do celu czyli bezemocjonalnego podejścia do cukru:) Jestem cholernie ciekawa, czy moje odkrycie ma ręce i nogi i czy naprawdę potrafię to kontrolować.

I tym zakończmy dzisiejszy Odchudziennik.
Ściskam mocno,
Natalia



* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *  * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

ŻYCIOWY LIFEHACK

Jeśli zasapałaś(eś) rano do pracy i nie masz czasu na zrobienie sałatki przygotuj to co najpotrzebniejsze, zabierz ze sobą do pracy i pokrój to podczas lunchu. Na pewno nikt się nie wkurzy, będzie na to czas a Ty nie zamówisz żadnego syfiastego żarcia.

Ja miałam taką akcję we wtorek - udało mi się na szybkości usmażyć łososia jednocześnie gotując garść makaronu. Wrzuciłam szybko szpinak, posoliłam, popieprzyłam, polałam lekko oliwą i zamknęłam boksa. W pracy tylko pokroiłam warzywa i miałam kozacką sałatkę. Omomomomomomo. 


Czytaj dalej

4 komentarze

  1. Ja uznaje zasadę,że zjem coś z cukrem rano np do kawy. Wiadomo wyjście z koleżanką, spotkanie z rodziną to też coś spróbuję :P myślę, że lepiej jeść trochę niż mię jeść nic o być sfrustrowanym bo chciałbym zjeść ale mam dnie bez cukru ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak!:-) aczkolwiek właśnie testuję silną wolę bo mój Jakub wsadził do lodówki otwartą czekoladę oreo z racji panujących upałów. I narazie wygrywam - ani jednej kosteczki nie zjadłam ;)

      Usuń
  2. Gratulacje z powodu spadku wagi i sporej aktywności fizycznej :) Oby tak dalej. A co do cukru też uważam, że naprawdę raz na jakiś czas nie zaszkodzi, przecież nie codziennie chodzimy do znajomych na ciastko do kawy, więc taka dawka dla naszego organizmu nie spowoduje, że od razu będzie kilka kilogramów więcej. Po prostu należy nauczyć się kontrolować ilość słodyczy i nie "żreć" ich przez pół dnia obsesyjnie a potem mieć wyrzuty sumienia. Poza tym jeżeli ktoś prowadzi aktywny tryb życia i nie siedzi ciągle przed laptopem na kanapie, nie ma siły by taki jeden batonik zaszkodził od czasu do czasu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :D
      Właśnie! Nauczyć się "żreć" słodycze to jest klucz do sukcesu:) Ale jestem na dobrej drodze, pozdrawiam również:)

      Usuń

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook