Wiosna nie taka wiosenna.

by - 16 marca

Do wiosny zostało dokładnie 5 dni. W moim plannerze blogerowym marzec miał tryskać energią, kolorami, motywacją i wszystkim tym co o tej porze wylewa się z Internetów. A ja milczę. Marzec zaczął się całkiem nieźle. Dzień Kobiet minął fajnie, pojawił się super wpis od serca (podobno całkiem dobry, jeśli Ci umknął możesz kliknąć TUTAJ) Pojechaliśmy na pierwszego, wiosennego grilla gdzie przy temperaturze 15 stopni wygrzewaliśmy się w słoneczku, a także, zaliczyłam bieg na 10km w super czasie 58 minut. Cudnie, prawda? 

Na ziemię sprowadziła mnie poniedziałkowa wizyta u Weta. Bandziusia znacie - pojawia się wszędzie. Tutaj, na Instagramie i na Facebooku. Bandziuś od wakacji zeszłego roku zaczął mieć problemy z okiem. Najpierw niby niegroźny wylew krwi do oka a potem milion pincet różnych kropelek żeby mu pomóc. To nie pomagało a ja usłyszałam, że już nic nie da się zrobić i lepiej tego nie ruszać (taką informację otrzymaliśmy od innej Pani weterynarz niż tej poniedziałkowej). Nie ruszamy, to nie ruszamy - chyba wie co mówi. W między czasie doszły duszności i Bandziuś miewał akcje w ktorych wyglądał jakby się krztusił. Kilka razy dziennie. Kilkanaście razy. Kilkadziesiąt. Lekarstwa nie pomagały. Stan oka zaczął się pogarszać i oko zaczęło mu rosnąć. Dla kontropinii wybrałam się do Wetki u której Bandziuś już bywał, a koleżanka twierdzi, że jest naprawdę dobra. Po EKG serca i USG i generalnie komplecie badań wyszło że Bandziuś ma przerośnięty mięsień sercowy i nadciśnienie. YEAAAAH. Oko w złym stanie, ale do zabiegu się nie kwalifikuje. Dostał komplet tabletek i nareszcie przestał się dusić. Oczywiście już wtedy usłyszeliśmy, że będzie dobrze póki tabletki będą działać. W bonusie wyszło, że leki i krople które przyjmował wcześniej, mogły pogorszyć jego stan. No kur#%#^#^# zaufaj lekarzowi... :-( 

Odnośnie oka to myślałam, że mimo, że jest większe to nie boli go samo w sobie. Jednak wiosenne słońce które mocniej przyświeciło podczas tego sobotniego, superowego grilla bardzo mnie zaniepokoiło. W poniedziałek usłyszałam, że musimy jednak amputować oko, że pies z jaskrą okropnie cierpi. Nie okazuje tego, bo jest pieskiem i jego natura nie pozwala mu pokazać słabości. Wiecie co to dla mnie oznacza? Loterię. Obudzi się z narkozy czy nie? Jego wiek (14 lat) plus jego stan (nadciśnienie i przerośnięty mięsień sercowy) oznaczają niewielkie szanse na wybudzenie się z narkozy. Wiecie co czuję? 

Pierwszy raz nie chcę żeby dni płyneło szybko. Nie cieszę się, że dziś już piątek. Choć Jakub pociesza, że pewnie 'po złości' się obudzi i będzie żył jeszcze 5 lat to jednak ja rozważam każdy scenariusz, bo nie chcę we wtorek pluć sobie w brodę, że nie wykorzystałam każdej dostępnej minuty. Kto zna mnie od zawsze wie, że Bandziuś jest super hiper ważny dla mnie i serce mi pęka na samą myśl, że to może być koniec naszej wspólnej podróży. Łzy lecą kiedy to piszę, ale jak to mówią nadzieja umiera ostatnia. Tak na prawdę, chcę aby już nie cierpiał i może zabrzmi śmiesznie, ale on  sam najlepiej będzie wiedział czy się obudzić, czy nie.  

To tak chciałam Wam tylko nakreślić skąd u mnie cisza. Liczę na wyrozumiałość i dobre myśli w stronę Bandziusia kiedy będzie leżał na stole operacyjnym. Mam nadzieję, że jeszcze wspólnie będziemy się nabijać ze zdjęć w kloszu, kiedy będzie do siebie dochodził.

Tym czasem ja uświadomiłam sobie, że czas to najcenniejsze co mamy. Coś, czego nie można kupić, zatrzymać, odtworzyć ani wygrać w żadnym konkursie. Jest jeden, niepowtarzalny i korzystajmy z niego dobrze. Dlatego wybaczcie, ale ja najbliższy czas poświęcę Bandziusiowi. Może mamy go tylko do wtorku. A może nie. 

Trzymajcie się,
Natalia 


You May Also Like

7 komentarze

  1. Przytulam mocno! Trzymamy z Tajgą kciuki i łapki za Bandziusia <3 My z racji nieogarnięrniętości wetów internistów jeździmy ze wszystkim do specjalistów (dermatolog, okulista, kardiolog, ortopeda...) Z nadopiekuńczości wszystkie badania robimy znacznie częściej niż to jest konieczne aby niczego nie przeoczyć. Przesyłam dużo dobrej energii i siły, trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Każde wsparcie mile widziane. Mój kundelek nigdy nie miał żadnych problemów zdrowotnych aż do pewnego momentu... Teraz już tylko chcę mieć pewność, że nic go już nie boli.. Mam nadzieję, że będzie dobrze!

      Usuń
  2. Bądź silna Natalia, miejmy nadzieję, że wszystko będzie w porządku i Bandziuś wyjdzie z tego zdtowy... Tak strasznie współczuję, ale! Nie traćmy wiary, jeszcze wszystko bedzie w porządku 🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Dziękuję!!! Udało się, Bandziuś powolutku wraca do siebie:) A i ja wracam do pisania...:)))

      Usuń
  3. Bądź silna, dla Bandziuś punktów. Jest z niego całkiem twarde i wytrwałe psisko, wierzę że i teraz uda mu się spokojnie wszystko przetrwać ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam na instagramie, udało się!!! Ale się cieszę! Teraz już cały kamień z serca, brawo dla Bandziusia! ;)))

      Usuń
    2. Taaaaaaaaaaaaaaaaaaak! :D:D:D ja też się cieszę:))) dziękujemy za wsparcie:))))

      Usuń