#15 Odchudziennik - po krótkiej przerwie wracam z Anią Lewandowską

23 lutego

Jeśli ktoś myślał, że zaprzestałam zmagań w tym temacie to jest w wielkim błędzie. Walka trwa, chociaż ostatnio znacznie mniej o tym tutaj czy na Instagramie. Nie miałam czasu, ale zmieniła się pewna perspektywa która miała mi pochłaniać ogrrooooom czasu więc nareszcie wszystko wróciło do normy. Spadł mi kamień z serca. Ale dziś nie o tym!



Kiedy 14 sierpnia pisałam pierwszy post o Uda mi się super wyglądać byłam przerażona i podekscytowana jednocześnie. Udało mi się przebrnąć przez pierwsze 3 miesiące i w moje 29 urodziny dałam Wam znać, że nadal walczę i że do 30stki uda mi się! Życie bywa różne, bywało raz lepiej raz gorzej ale cały czas do przodu. Wrzuciłam kiedyś piękną myśl, że: 



I tak właśnie traktuję tą całą przygodę z "odchudzaniem", zmienianiem siebie i walką o lepsze ciało, samopoczucie i samoocenę. Trzy miesięczne wyzwanie z Shaunem T i jego Focusem zrobiło robotę! Ciało stało się smuklejsze, jędrniejsze i na prawdę widziałam mega efekty. Tylko 25 minut dziennie. Wyzwanie kończyło się idealnie 30 grudnia i po moim podsumowaniu 14 tygodnii musiałam przygotować sobie nowy, następujący plan: 

  1. Prowadzenie zajęć Zumba trzy raz w tygodniu, czyli intensywne cardio miałam zaliczone. 
  2. Bieganie. Na ten rok wymyśliłam sobie kilka biegów, bo wieciem, że kocham biegać i nie zamierzam z tego nigdy zrezygnować. Starałam się zrobić przynajmniej jeden bieg tygodniowo - różnie to wychodzi, przyznaję. 
  3. Joga. Jogę zaplanowałam sobie na każde niedzielne popołudnie. I jeśli tylko miałam wolny czas jogowałam. Bo jak wiecie joga - to mój ulubiony wyciszacz
  4. 20 minutowy trening nóg z Natalią Gacką (link do treningu) w każdej wolnej chwilii albo kiedy naszła mnie ochota. Ćwiczenia są mega proste, mega podstawowe, można je wykonać wszędzie. NAPRAWDĘ! A te zakwasy.... Mnie zazwyczaj udaje się zrobić taką 20 minutówkę 2-3 x w tygodniu maksymalnie
  5. Plank Challenge czyli wyzwanie na brzuch. Naczytałam się, że po plankach brzuch zmienia się nie do poznania więc dołączyłam i ja! :) Pobrałam aplikację na telefon która codziennie o 20:00 przypomina mi o tym, że mam odhaczyć kolejny dzień. Dam znać jak efekty:-) Narazie zaliczyłam 4 dni na 30 dni. 

Kluczowa zmiana. 

Kluczowa zmiana to dieta. Dieta, dieta, dieta. No kurna nie da się bez tego. I choć to wiedziałam i choć próbowałam coś sama, to po prostu nie szło. No i tym sposobym, robię wielki coming out ...;-) Szanowni Państwo, wykupiłam sobie dietę Ani Lewandowskiej. Kurtyyyyynaaaaaa. Haha, wiecie, że złapałam się na tym że nie chciałam o tym nikomu mówić, żeby nie było rozczarowania? Na szczęście ta dieta to był strzał w dziesiątkę! Wbrew pozorom i obawom, że jej dieta może być z kosmosu zdecydowałam się na 30 dniową rozpiskę za jedyne 57zł! Tanioszka! 

ZALETY. W tej cenie mamy dostęp do aplikacji na telefon w której mamy:
  • pełną rozpiskę na każdy dzień, 
  • mamy listę zakupów z opcją 'wykreślania' produktu który już mamy, lub który wrzuciliśmy do koszyka 
  • możliwość wymiany całego posiłku, lub poszczególnych składników (nie zawsze) i to jest mega super!
  • ogromna różnorodność posiłków, do wyboru do koloru 
  • zakupy na cały tydzień - chyba pierwszy raz w życiu nic nie dokupywałam po zrobieniu jednych, generalnych zakupów z tą wypasioną listą
WADY. 
  • ankieta przed rozpiską dotyczy tylko celu, wagi i tego czy coś trenujemy czy nie 
  • dieta nie jest ani wegetariańska ani wegańska 
  • czasami marnują się produkty użyte do jednego posiłku a potem trzeba długo czekać żeby wrzucić je do jakiegoś innego (o ile sami nie wkroczymy do akcji) 

Kończę właśnie drugi tydzień z Anią i jestem zachwycona. Posiłki są kolorowe, pełne warzyw i owoców! Tak, owoców! Zaczęłam znów jeść orzechy, śliwki suszone i nagle daktyl stał się pyszny sam w sobie a nie wblendowany do jakiegoś posiłku. Nie jestem głodna i w końcu nie myślę nad tym co ja mam jutro zrobić na obiad, tylko odpalam aplikację i już. Czas przygotowania posiłków mega krótki, zróżnicowany. Tak jak wspominałam wyżej najbardziej drażni mnie fakt, że np. połowa papryki idzie na śniadanie w poniedziałek, a druga połowa czeka do piątku albo do niewiadomo kiedy. Ale wtedy włączam zdrowy rozsądek i jeśli widze, że jakieś warzywo zaczyna się wykańczać stojąc samotnie i czekając na swoją kolej, to wtedy dorzucam sama od siebie i wiem, że świat się nie zawali. 

Największym hitem i zaskoczeniem jest fakt, że nie mam ochoty na słodkie. Serio. Przez te 2 tygodnie przerobiłam 3 imprezy i ani razu nie poczułam, że mam ochotę na słodycze. A miałam pod nosem chipsy, wafelki, ciastka i inne cuda. Wygrałam!!!!! Poza tym dołączyłam też do kameralnego, Instagramowego wyzwania u Burczymucha_com która stworzyła hashtag #dupybezcukru i w sumie fajnie mieć mini społeczność która tak samo jak ja, zmaga się z uzależnieniem od cukru:-) 

Przez ostatnie 5 lat wykupiłam w Internetach 3 diety. #HealthyPlanByAnn jest moją czwartą kupioną dietą i jest ona najlepsza ze wszystkich. Ja w końcu czuję, że to co jem przekłada się na moje samopoczucie ale też na centymetry. Poza tym w końcu nie walają mi się po kuchni wydrukowane kartki w których muszę szukać co jest na dzisiaj, co mogę z czym zamienić. Tak, zdecydowanie dieta Lewandowskiej jest dla trochę leniwych i zabieganych osób. Ja należę do tych zabieganych i w końcu odkryłam plan żywieniowy który mnie zaspokaja. Jestem ciekawa efektów po 30 dniach! Po tym okresie myślę, że przedłużę plan o kolejne 100 dni (za jedyne 99 zł) i przez te 100 dni wejdą mi w nawyk posiłki, pomysły, kolejność, przedtreningówki, potreningówki i do tego czasu moje nawyki ulegną całkowitej zmianie. Trzymajcie kciuki i obserwujcie, od teraz skoro już informacja jest "oficjalna" będę wrzucać w sieć więcej fotek mojego talerza:) 

Ściskam mocno,
Natalia 


Czytaj dalej

2 komentarze

  1. tez mialam diete od Ani! naprawde sprawdzala nam sie super, ale nie mmialam czasu na przygotowywanie tylku posilkow na dwie osoby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Kurcze, a mnie się wydaje, że to jest właśnie takie myk myk myk, namocz, ugotuj, wsadź do piekarnika i już :-)) Ciekawa jestem jak by to wyglądało dla dwóch osób, chociaż mnie się zdarza gotować na "dwa gary" bo mój Jakub na zielone, zdrowe jedzenie się strasznie krzywi. Ale może mu przejdzie ;) Pozdrawiam :D

      Usuń

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook