Zabójcza pasja - komu to oceniać?

28 stycznia

Od kilkudziesięciu godzin cały świat żyje tylko jedną historią - historią himalaisty Tomasza Mackiewicza który po raz 7 próbuje zdobyć Nanga Parbat zimą. Zdania wydają się być podzielone - czy dla pasji warto aż tak ryzykować życie? 



Każdy z nas ma jakieś pasje. Dla jednych są to wyprawy na ośmiotysięczniki, dla innych oglądanie talent show w Internetach, a jeszcze inni lubią zaliczyć koronę maratonów w ciągu roku. Każdy z nas jest inny i każdy z nas ma prawo do swoich pasji. A kto decyduje o tym, czy coś jest warte świeczki czy nie? MY SAMI. Nikt więcej. 

Nie znałam Pana Tomasza Mackiewicza, ale kiedy zrobiło się głośno wokół jego osoby przewertowałam internet w poszukiwaniu jakiś informacji. Byłam pod wielkim wrażeniem kiedy przeczytałam jak wyszedł z narkotykowego nałogu i jak świetnie radził sobie w górach. Być może miał wiele szczęścia, albo talentu - jedno jest pewne - zawsze mu się udawało albo dotrzeć na szczyt, albo zejść we właściwym momencie. Dla niego zmagania w górach były niczym w porównaniu z walką z nałogiem. Nie wiem czy góry były kolejnym krokiem w terapii ale na pewno były formą pomocy.  

źródło zdjęcia

Oprócz informacji o akcji ratunkowej czytam w sieci komentarze: "po cholerę tam szedł?!" "dlaczego z naszych pieniędzy organizowana jest pomoc?" "co za debil idzie w takie góry w zimie" "ale mi to pasja" bla bla bla bla blaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.  SERIO? Pasja to pasja - na tym to polega. Sami podejmujemy decyzję, sami ponosimy konsekwencje. Dlaczego ktoś kto marzy o zdobyciu ośmiotysięcznika w zimie jest gorszy o fana szybkich aut? Bo co? Bo niby bezpieczniej? Dlaczego samotni podróżnicy są gorsi od szczęśliwej rodzinki na tygodniowym all inclusive?? Wszędzie może zdarzyć się nieszczęście. Pasja to pasja - nie podlega niczyjej ocenie i jeśli tylko to nas w jakiś sposób napędza, nakręca, pomaga nam, oczyszcza i daje kopa do działania to podejmujemy się działań bez względu na ryzyko! 

W moim urodzinowym wpisie napisałam, że przed 30stką zamierzam dojść do Base Campu pod Everestem. Wiele osób podśmiechuje się z tego pomysłu, że niby gdzie ja się pcham? Jak to, po co i dlaczego? I nikt nadal nie rozumie, że nie można wytłumaczyć tego dlaczego ktoś chce coś zrobić. Chcę i już. Choć nie uda mi się tego zrobić przed 30stką, to nadal jest to na mojej życiowej liście 'do zrobienia'. Dlaczego pojechałam samotnie na Jamajkę? Bo chciałam i czułam taką potrzebę choć dookoła słyszałam głosy krytyki. Pytania o sens naszych pasji można porównać do sławetnego pytania "A czemu zrobiłaś sobie taki tatuaż?". Dlaczego musimy znać odpowiedzi na pytania które nie dotyczą naszej osoby? Po co chcemy kogoś zrozumieć? Tak się nie da - jesteśmy jedyni, niepowtarzalni i tylko mu sami w pełni rozumiemy sens naszych działań. Nie próbujmy zrozumieć innych jeśli nie mamy podobnych pasji i zainteresowań. Tak się nie da. Nauczmy się akceptować odmienność innych ludzi, będzie prościej. Przecież ryzykanci nie krytykują na prawo i lewo, że wiedziesz nudne i bezpieczne życie. Każdy żyje tak jak chce - jedni z pasją i ryzykiem, inni nie. 

Niestety z ostatnich informacji wynika, że po Pana Tomasza aktualnie nikt się nie wybiera w związku z tragicznymi warunkami pogodowymi. Jednak wiem, że nawet jeśli to było jego ostatnie wejście to zasypiał on szczęśliwy, że dokonał czegoś o co bardzo walczył (7 raz się tam wybierał i w końcu wyszedł na szczyt!)  Jestem również pewna, że mimo łez i bólu jaki odczuwa teraz rodzina, wiedzieli jakie było ryzyko kolejnej wyprawy. Pasja to pasja, jest silniejsza od zdrowego rozsądku i zawsze niesie ze sobą ryzyko. Jednak ja uważam, że warto żyć pełnią życia i spełniać swoje pasje i marzenia, nawet jeśli cały świat dookoła wmawia nam coś innego. Jesteśmy dorośli i wszelkie ryzyko podejmujemy na własną odpowiedzialność. 

Mam nadzieję, że zdarzy się jeszcze jakiś cud, co najmniej jak w zekranizowanej historii "Wszystko za Everest" gdzie niespodziewanie jeden z bohaterów uznany za nieżyjącego wraca do obozu jedynie z odmrożeniami. Ja wierzę w cuda. A Ty?


Czytaj dalej

3 komentarze

  1. Dlatego, gdy szczęśliwa rodzinka jedzie na wakacje all inclusive, to wykupuje sobie ubezpieczenie od różnych wypadków ;) Tu nie chodzi o to dlaczego on coś zrobił, tylko JAK to zrobił, a prawdą jest, że nie pomyślał ani o ubezpieczeniu siebie na wypadek, który się zdarzył, nie zadbał też o odpowiedni sprzęt. I tu nie byłoby nic złego, bo przecież nie on jeden nie pomyślał, wszedł po partyzancku - jego sprawa. Ale gloryfikowanie go teraz za to, że "poświęcił się pasji" jest głupotą z punktu widzenia człowieka, który ocenia merytorycznie jego przygotowanie do całej eskapady. Zrobił jak chciał, stało się co się stało, więc najlepiej temat po prostu porzucić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, przygotował się tak jak się przygotował (czyli po taniości = kiepskie ubezpieczenie + słabszy sprzęt) ale nie sądze aby był gloryfikowany. Wydaje mi się, że Ci co są za nim, patrzą na niego ze zrozumieniem, bo mimo iż popełnił kilka błędów nie powinien być wyzywany od idiotów i kretynów bo zostawił rodzinę i poszedł sobie w góry. Ale każdy ma swój punkt widzenia :-)

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam! :-)

      Usuń
    2. Po przejrzeniu kilku postów na fb znanych osób, odnoszę inne wrażenie, bo o ile komentarze, które przemawiają "za Tomkiem" są lajkowane itd, o tyle pod komentarzami, wyrażającymi jakieś wątpliwości (i nie mówię tu o komentarzach, w których pełno jest inwektyw, bo absolutnie nie popieram wyzywania drugiego człowieka) rodzą się okropne dyskusje, a właściwie lincze, w których to obrońcy poszkodowanego równają z ziemią osobę, która śmie mieć jakieś zastrzeżenia co do jego eskapady. Z mojej perspektywy wynika więc, że jeśli ktoś dostrzegł te wszystkie niedociągnięcia, których Mackiewicz świadomie się dopuścił (bo to nie była jego pierwsza taka wyprawa i wiedział czym skutkuje nieposiadanie chociażby tlenu), to lepiej siedzieć cicho - inaczej zaraz zostanie się zwyzywanym od kanapowców, dla których -5 jest ogromnym wyzwaniem lub napiętnowanym mieniem człowieka bez żadnych pasji, ambicji i empatii. Niestety, taka jest smutna rzeczywistość w internecie.
      Ja również pozdrawiam i oczywiście czekam na kolejny post :)

      Usuń

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook