Postanowienia noworoczne hit czy kit? Moje podsumowanie i plany

28 grudnia

Do końca roku zostały aż 3 dni. Czy udało Ci się wykonać wszystkie postanowienia na 2017? Czy planujesz zrobić sobie nowe na 2018? Uważasz, że te wszystkie postanowienia są przereklamowane? Głupie? Bez sensu? Dzisiaj spróbuję Cię przekonać bądź utwierdzić, że postanowienia - szczególnie noworoczne - są warte świeczki! 


POSTANOWIENIA NOWOROCZNE 

Nie wiem dlaczego jest tak wielu przeciwników noworocznych postanowień. Dlaczego ktoś wyśmiewa osobę która po raz 1246314 postanawia sobie, że:

- nie będzie jeść słodyczy,
- zapisze się na siłownię, 
- nauczy się nowego języka,
- zmieni pracę,
- pójdzie po podwyżkę,
- rzuci palenie papierosów,

to przecież oznacza że ktoś próbuje, chce zmian, zależy mu. Nie znoszę kiedy osoby cechujące się silną wolą oraz upartością krytykują tych którzy mają z tym problem i pastwią się nad nimi. Nie rozumieją jak bardzo się starają, jakie to trudne kiedy kolejny rok z rzędu nie mogą rzucić fajek, ograniczyć jedzenia słodyczy czy opychania się chipsami podczas oglądania filmu. Rzucają niemiłe komentarze krytykujące wolę walki i chęć zmian. Dla nich takie postanowienia to kit, bo każdy rzuca się na karnet na siłkę i w styczniu i w lutym wszędzie pełno ludu spalającego kilogramy z grudnia. Czy to źle, że chociaż poszli i spróbowali? Każdy krok do przodu jest lepszy niż stanie w miejscu. Każde małe osiągnięcie jest lepsze niż jeden, wielki, długo wyczekiwany sukces. Zmiany to proces który trwa u jednych dłużej, u innych krócej. Pogódźmy się z tym i bądźmy wsparciem dla tych, którzy po pierwsze potrzebują sobie coś postanowić, a po drugie ciężko idzie im realizacja założonego planu. 


MÓWIĆ CZY NIE MÓWIĆ?

O  to jest pytanie. Są zwolennicy "chwalenia się całemu światu" swoimi pomysłami i zwolennicy "nie powiem nikomu, dowiedzą się jak się uda". Obie 'szkoły' są dobre. Tylko my sami decydujemy które przyniosą nam więcej pożytku. Ja osobiście uważam, że działanie w ciszy i czekanie na efekty to zupełnie nie moja droga (hihi stąd też powstał pierwszy odchudziennik). Mimo to lubię powiedzenie: pracuj w ciszy, niech efekty zrobią hałas. Wiele razy próbowałam działać w ciszy jednak ekscytacja zawsze brała górę i prędzej czy później zawsze puszczałam parę z ust. 

Tutaj musisz zdecydować sam, poniżej kilka za i przeciw kiedy:

1) Chwalisz się całemu światu: 

- większa motywacja do działania;
- możesz dołączać do przeróżnych grup wsparcia w social mediach i osiągać lepsze efekty;
- jeśli uda Ci się osiągnąć cel Twoja samoocena wzrasta jeszcze bardziej bo czułeś na sobie spojrzenia innych;
- jeśli nie osiągniesz celu na pewno usłyszysz nieprzyjemne słowa krytyki;
- czasami presja nie pomaga, a znajomi mogą dopytywać "Jak tam Twoje........?" - może to zadziałać demotywująco

2) Nie powiem nikomu dopóki się nie uda:

- mniejsza motywacja do działania bo choć mówi się, że jak robimy coś dla siebie to jest to największa motywacja, my sami mamy dla siebie większy próg tolerancji i czasami się poddajemy tłumacząc sobie to samoakceptacją i nagle dodatkowa oponka na brzuchu jest OK, nasz angielski stoi w miejscu bo i po co mi to w sumie? 
- jeśli się nie uda to nikt się nie dowie, zero komentarzy, zero rozczarowań 
- jeśli nagle na lato odkrywasz swoje nowe, wyrzeźbione ciało albo zaczynasz biegle rozmawiać w jakimś nowym języku to każdy zbiera szczękę z podłogi a Ty czujesz się jak byś zdobył Mount Everest!

Którąkolwiek drogę wybierzesz koniecznie to ZAPISZ. W zeszycie, w pięknym notesie, w kalendarzu, w telefonie, w bulletjournalu. Zapisane
słowa mają większą moc! 


MOJE POCZĄTKI


Ja od 2014 roku prowadzę zeszyt. Zwykły, w kratkę. Kiedy pierwszy raz zabierałam się za pisanie w nim, czułam się mega głupio. Na pierwszej stronie spisałam przeróżne motywacyjne cytaty po to, aby za każdym razem wpadały mi w oko. Miałam wtedy wywrócić swoje życie do góry nogami i potrzebowałam planu. Był to koniec 2014 roku. Wszystkie postanowienia podzieliłam na kategorie. Pod koniec 2015 roku wróciłam do nich i przecierałam oczy ze zdumienia ile wtedy udało mi się zrobić. Od tamtej pory, rok w rok dopisuję kolejne postanowienia i sprawdzam co się udało a co nie. 

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE SĄ SUPER!

Ja wspieram, popieram i popularyzuję postanowienia noworoczne. Przynoszą dużo dobrego bo sprawiają, że PRÓBUJEMY i chcemy coś zmienić. Moglibyśmy równie dobrze nic nie postanawiać, żyć jak gdyby nigdy nic i mieć wszystko gdzieś. Przeciwnicy którzy tak strasznie wyśmiewają ten temat, w głowie i tak sobie ustawiają jakieś cele tylko pod inną nazwą.


CO UDAŁO MI SIĘ Z POSTANOWIEŃ NA 2017 ROK?

1. Założyć bloga lalalalalala :-) 
2. Schudnąć. 
3. Ograniczyć syfskie żarcie - chodzi o to, że miałam taki piątkowy rytuał picia piwa i jedzenia chipsów na wieczór :-) 
4. Zapisać się na lekcje śpiewu. 
5. Skoczyć na bungee. 

CO PRZECHODZI NA 2018 ROK?

1. Rzucić słodycze - jak co roku....;-) Cały czas obmyślam plan jak uskutecznić to postanowienie bo rok w rok wytrzymuję jakieś 2 miesiące max a potem od nowa... i tak w koło.
2. Oszczędzić pewną sumę pieniędzy. 
3. Zmienić szafę na bardziej kobiecą (to już pojawiło się w moim urodzinowym wpisie)
4. Wyrzeźbić ciało - no cóż, samo schudnięcie nie odkryło kaloryfera na moim brzuchu;-) do poprawy! 

CO NOWEGO NA 2018?

2018 rok będzie dla mnie bardzo pracowity. Oprócz mojej normalnej pracy na etacie będę miała jeszcze dwa dodatkowe zajęcia które będą pochłaniać mi weekendy i kilka godzin popołudniowych w tygodniu. Blogowanie też zabiera sporo czasu. W związku z tym, do powyższej wyliczanki dorzucam:

1. Poświęcanie czasu dla rodziny i przyjaciół - każdą wolną chwilę będę chciała przeznaczyć dla nich na telefon, wiadomość, spotkanie, kawę, pidżama party bądź wyjście do kina czy wyjazd nad wodę. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko jakoś sensownie pogodzić!!

2. Zwiększyć statystyki na blogu i w Social Mediach! Do tego potrzebuję również Ciebie więc jeśli to czytasz i lubisz moje teksty, podejście do życia i mocno mi kibicujesz proszę udostępnij mój wpis (na końcu wpisu wystarczy kliknąć w "Wrzuć na Fejsa" i gotowe!), mój Fanpage na Facebooku lub/i zaobserwuj mnie na Instagramie. Chciałabym aby liczba obserwatorów pokazała mi magiczne 500! Pomożecie???:-) Oczywiście obiecuję, że w 2018 roku będzie się działo na udamisie.com! 



Pamiętajmy, że do wszystkiego trzeba podchodzić z głową. Niewykonane postanowienie noworoczne to nie koniec świata i nie można się poddawać. Trzeba próbować i chwytać się każdej opcji która może pomóc nam w realizacji swoich planów. 

A jak jest z Wami? Uważacie że postanowienia noworoczne to HIT czy KIT? 

Ściskam mocno,
Natalia 




                                               Odwiedź mój Instagram lub polub mój FanPejdż na Fejsbuku




Czytaj dalej

4 komentarze

  1. Nie uważam,że postanowienia noworoczne to kit. Ja również co roku mam te same albo dochodzą nowe. Część udaje mi się spełnić, część nie. Lubię jednak zaczynać rok wiedząc co chcę i dążyć do ich realizacji. Postanowiłam, że w tym roku spełnię ponad połowę planów i mam nadzieję że dam radę. Tobie również życzę powodzenia, trzymam kciuki za Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i ja również trzymam za Ciebie mocno kciuki!! Wszystkiego dobrego w Nowym roku!

      Usuń
  2. Oj, też bym chciała zrezygnować ze słodyczy, wciaż sobie to obiecuję i nijak się nie udaje. Mój max to 2 tygodnie bez nich :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe lepszy rydz niż nic! Moja życiówka to dwa miesiące ale potem powrót... niby jeden batonik a potem jak cukier znów dostaję się do mojego krwiobiegu to już po mnie hehe:-) Ale cóż, tym razem się uda! Trzymam kciuki!

      Usuń

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook