Najwyższa pora. Ale na co?

09 listopada

Witajcie!


Dzisiaj sobie pofilozofuję. A co! Moje podwórko i moja piaskownica więc jeśli jesteście ciekawi co myślę o wmawianiu ludziom, że już najwyższa pora na... to zapraszam.


NAJWYŻSZA PORA. 

Najwyższa pora to zwrot najczęściej słyszany przez singli tudzież zwanych kawalerem czy panną. Często dotyczy osób nadal mieszkających z rodzicami. Zazwyczaj pierwsze hasełka pojawiają się już między 23-25 rokiem życia, nasilają się przed 30stką. Najczęściej usłyszymy je od rodziców, ciotek, sąsiadek, niektórych "znajomych". Głównym obszarem "najwyższej pory" są: dom, rodzina, kredyt, dobra praca. Też tak masz?!  STOP! 

WŁAŚCIWA PORA


Nie dajmy sobie wmówić, że istnieje coś takiego jak najwyższa pora. Jeśli nie jesteś jeszcze w miejscu wymarzonym przez wyżej wymienione osobniki to oznacza to, że ALBO nie masz na to ochoty, albo nie przyszła jeszcze WŁAŚCIWA PORA. To jest klucz do szczęścia. Gdyby wszyscy wokół zrozumieli, że nie ma czegoś takiego jak najwyższa pora wielu ludzi przestałoby się stresować i dołować. Tak, takim gadaniem można kogoś wpędzić w niezłe poczucie winy, beznadziejności a co gorsza dać zielone światło aby wybrało niewłaściwą drogę bo komuś się wydaje, że to TEN czas. Jest właściwa pora, a jeśli coś się nie dzieje teraz tzn. że nie i koniec kropka. 

Męczy mnie, kiedy ludzie się mnie 'czepiają' (oni twierdzą, że to z troski...) kiedy mówię im, że dla mnie nie istnieje najwyższa pora. Podejmę poważne decyzje kiedy poczuję, że to jest właściwy moment. Robię wszystko tak jak czuję i w takim czasie w jakim jest mi dobrze. Nie czuję presji nachodzącej 30stki jako ostatniego dzwonka na żeniaczkę czy rodzenie dzieci. A już nie wspomnę o braniu kredytu. Nie tędy droga. Dla mnie moment w którym obecnie się znajduję to IDEALNY moment w którym czuję największą moc w swoim życiu. Gdybym posłuchała się tych wszystkich hasełek o "najwyższej porze" to dzisiaj nie mogłabym robić tego co robię (chyba?hehe). Ludziom ciężko zaakceptować taki stan rzeczy i wydaje mi się, że wynika to z zazdrości. Takiej po prostu zazdrości zmęczonej osoby. A ja szanuję decyzję innych, a przynajmniej cały czas się uczę akceptować i nie komentować. (Uczę się, jeszcze nie opanowałam tego do perfekcji ale jest dobrze)

3 NAJGORSZE STWIERDZENIA O NAJWYŻSZEJ PORZE

1. "No popatrz, nie brzydki(a), nie głupi(a) a nadal sam(a) Kiedy sobie w końcu kogoś poszuka, no przecież już najwyższa pora..."  

Wiecie co takie gadanie powoduje? Użyłabym słowa na "ch" ale powstrzymam się. O ile ktoś nie chce znaleźć się w małzeństwie to jeszscze pół biedy, oleje temat. Ale jeśli ktoś dobija tej magicznej 30stki i zewsząd słyszy takie teksty to wpędza się w jeszcze większe poczucie beznadziejności i takiego myślenia "jestem do dupy, nikt mnie nie chce, wszyscy to widzą, nic nie ma sensu". Ugryźcie się w język! 

2. "Dalej mieszka z rodzicami! A już ma tyle lat na karku, najwyższa pora się wyprowadzić!". 

A może zbiera na własne mieszkanie? Może nie chce się uwiązać kredytem? Może za chwilę zmienia pracę i wyprowadza się do innego miasta? Może w dużym domu jest to rodzicom na rękę bo dorzuca się do rachunków? Nie wiesz - nie oceniaj! Taka krytyka może zaprowadzić kogoś do banku wbrew własnej woli w celu zaciągnięcia kredytu - aby zamknąć innym buzię. Warto? Ważne: do tej grupy nie należą leniwce którym wygodnie u mamusi.

3. "Dalej dzieci nie mają, a już najwyższa pora!" 

To może nie dotyczy singli ale uwielbiam jak rodzina namawia do powiększania rodziny. A co jeśli się starają a nie mogą? Albo czują, że jeszcze nie czas? Może chcą jeszcze zadbać o siebie nim oddadzą się rodzicielstwu? 



Mam nadzieję, że świat idzie ku lepszemu i coraz częściej jesteśmy bardziej otwarci i tolerancyjni na czyjeś plany i marzenia. Uważam, że kluczem do szczęścia jest słuchanie siebie a nie innych. Nikt nie jest w naszej skórze, w naszej głowie. Nie oceniajmy bo sami nie lubimy być oceniani. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, że te i inne pytania każdy człowiek sam sobie zadaje i nie raz czuje się z tym mało komfortowo. A kiedy jeszcze cały świat zewsząd Cię dobija, to jak z tego wyjść?

Dlatego nim wyskoczysz jak gumka z majtek (huehuehue chciałam rozluźnić trochę atmosferkę na koniec) z jakimś tekstem do kogoś kto jest samotny, mieszka z rodzicami, nie ma super pracy w korpo, bądź nie ma dzieci a wszystkim się wydaje że już powinni to.... daj se siana. Istnieje tylko i wyłącznie WŁAŚCIWA PORA. Najwyższa pora to jest co najwyżej na to, abyś teraz zostawił swój komentarz:-))) 


Ściskam, 
Natalia 

                                                  Odwiedź mój Instagram lub polub mój FanPejdż na Fejsbuku

Czytaj dalej

6 komentarze

  1. Taaa najpierw wyjdź za mąż później dziecko ooo jest jedno to może tetaz czas na drugie? Jest drugie ale dobrze Wam idzie to trzecie by się przydało no dramat :P

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze mówi Natałke! polać jej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie od pięciu lat jest pora na "ożenek", od kiedy mam jedno dziecko to pora już na drugie bo po co czekać, od kiedy jestem inżynierem to pora na magistrat przecież i tak w kółko :) Za takie rady dziękuję, świetny tekst, doskonale ujęłaś wszystko czego mam po dziurki w nosie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nieeee, współczuję... Nie daj się! Cieszę się, że tekst się spodobał:-) Pozdrawiam :-)

      Usuń

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook