#3 Odchudziennik - podsumowanie tygodnia i weselne klimaty

04 września

Cześć wszystkim!

Nie mogę uwierzyć, że mamy 4 września a ja siedzę w dresie, z herbatą i nawet mam skarpetki założone! Tego jeszcze nie grali...... !!! Ale nic nie powstrzymuje mnie od podzielenia się z Wami kolejnym tygodniem moich zmian na lepsze;-) 

Ubiegły tydzień był mocno wypełniony po brzegi różnymi obowiązkami - niestety. Nie powinno to żadnym usprawiedliwieniem, ale heloł, jesteśmy tylko ludźmi :-)  I ja też mimo tego, że się publicznie upubliczniam :-)



SPORTOWY #ODCHUDZIENNIK


W sporcie nie poszalałam - czyżby oznaczało to jakąś niepewną sinusoidę mej sportowej mentalności? Ależ skąd! Tak jak wspominałam, zeszły tydzień był kumulacją przeróżnych spraw i po 8h w pracy i innych załatwieniach, mój trening sprowadzał się głównie do 9-cio kilometrowej aktywności rowerem w drodze do i z pracy. Pobiegałam aż raz, a w sobotę na weselu byłam królową parkietu (huehuehue) W niedzielę nogi bolały jak po dobrym półmaratonie! 

Ale co - przecież tańce też się liczą! Nie przejmuję się tym zbytnio, bo zrobiłam wszystko co w mojej mocy. Od dzisiaj startuję z 3 miesięcznym programem treningowym o którym wspominałam na samym początku, więc teraz nie będzie że boli, zwłaszcza, że ten trening będzie mi pochłaniał jedynie 30 MINUT DZIENNIE!!! A efekty mają być mocno obiecujące więc wchodzę w to! Ale wierzę w siebie jak jeszcze nigdy, także bądźcie czujni - będzie fotorelacja, pomiary i inne, motywujące triki aby Was również zachęcić do działania! O tym co to za program, jaki jest plan itd dowiecie się w następnym podsumowaniu:-) 


Rowerkiem do pracy :-) sama radość! 


JEDZENIOWY #ODCHUDZIENNIK


I tu rozpiera mnie duma! :-) Udało mi się wykonać tygodniowy plan z nagrodą w weekend! :-) Przez cały tydzień:

- piłam 1,5 l wody a czasem zaszalałam i licznik wskazywał 2 l! whoop whoop !
- nie zjadłam nic słodkiego
- nie zjadłam pieczywa z głęboko wymrażanego ciasta
- nie dałam się namówić na przepyszne pierogi z borówkami
- nie wypiłam ani jednego piwerka a okazji było wiele bo w odwiedziny zjechało się pół rodziny..;)

Kto śledzi mojego Instagrama ten wie, że w sobotę byłam na weselu:-) Impreza była przednia, jedzenie obłędne a ja zjadałam tylko dwa kawałki torta z całego stolika słodkości - czyli jakiś mały progres jest:-) W niedziele korzystając z obecności rodziny wybraliśmy się na lody, a co! Cały miesiąc dumnie omijałam cukier, to zrobiłam sobie 'wakacje' :D  I NIE ŻAŁUJĘ ;D

Niedzielne lody w Grycanie ommomomomo :-) 


NAJWAŻNIEJSZE TO NIE PODDAWAĆ SIĘ!


Ktoś po przeczytaniu tego tekstu może sobie pomyśleć, że czym ja się zachwycam skoro w sumie prawie nic nie zrobiłam i co to jest za sztuka nie jeść słodyczy czy pić codziennie wodę? Gdybym szła tym torem donikąd bym nie doszła. Jestem dopiero na początku swojej drogi, ale jedno jest pewne, że nawet małe kroki prowadzą nas do celu !!!!

Ja dzisiaj jestem znów o kolejny krok do przodu, a przede mną kolejny tydzień i nowe wyzwania. Nie zamierzam się poddawać tylko dlatego, że w zeszłym tygodniu nie trenowałam codziennie tak jak to zaplanowała moja głowa! Zamiast auta, do pracy wybrałam rower bo taką miałam możliwość. Ty też możesz znaleźć jakieś małe zamienniki sportowe kiedy nie masz czasu na porządny trening:
⇒ wysiądź przystanek wcześniej
⇒użyj schodów zamiast windy
⇒pójdź na spacer jeśli nie masz ochoty biegać czy pocić się na sali treningowej

Po prostu RUSZ SIĘ i zrób cokolwiek, tylko nie stój w miejscu :-) AMEN. 



Miłego wieczoru moje drogie Misie!
Ja lecę na matę coś poćwiczyć:)

Dobrej nocy!





Czytaj dalej

2 komentarze

  1. Brawo! Z tygodnia na tydzień radzisz sobie coraz lepiej, nie poddajesz się, wyciągasz wnioski z jakichś drobnych niepowodzeń i podchodzisz do tego wszystkiego z rozsądkiem, świetnie! :3
    Chociażby spojrzeć na to, że mimo napiętego grafiku i braku czasu i chęci na trening nie usiadłaś na kanapie i nie stwierdziłaś, że wymówka wystarczająca, tylko wybierałaś się do pracy rowerem, zażywałaś dużo ruchu "przy okazji"... Jestem z ciebie naprawdę bardzo, bardzo dumna! Tylko tak trzymaj, cel jest osiągalny, musisz tylko starać się tak jak teraz i być równie wytrwała i systematyczna,a może po insta będzie za niedługo krążyło twoje zdjęcie z podpisem "before&after" ;* Powodzenia kruszynko, haha. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do kruszynki jeszcze trochę mi brakuje :D :-) Dzięki za takie miłe słowa, wiele to dla mnie znaczy:-)

      Usuń

Najnowszy post

Polub mnie na Facebook